Reklama

Świetny mecz Śląska w Lidze Europy, wrocławianie bliżej awansu

01/08/2013 00:00

Tak grający Śląsk chciałoby się oglądać już zawsze. Wrocławianie zaliczyli świetny mecz i pokonali belgijski Club Brugge 1:0 w pierwszym meczu 3. rundy eliminacji Ligi Europy. Gola na wagę zwycięstwa strzelił w drugiej połowie Albańczyk Sebino Plaku.

W ekipie z belgijskiej Brugii upatrywano faworyta tego meczu. Co nie mogło dziwić, bo w składzie rywala Śląska można znaleźć wielu solidnych interesujących piłkarzy - zarówno młodych zdolnych, jak też doświadczonych i ogranych w Europie, by wymienić tu tylko kiedyś broniącego barw Chelsea Londyn czy FC Barcelona Islandczyka Eidura Gudjohnsena. Wrocławianie zagrali jednak po profesorsku.
 
>Zobacz mnóstwo zdjęć ze zwycięskiego meczu Śląska!
 
Trzeba wręcz podkreślić (i gdyby nie to, że w redakcji nie stosujemy takich praktyk, użylibyśmy właśnie podkreślenia), że Śląsk przeciwko Club Brugge zagrał jeden ze swoich najlepszych meczów w ciągu ostatnich lat. Zespół trenera Stanislava Levego był skoncentrowany, bardzo waleczny i ambitny, świetnie dysponowany kondycyjnie oraz piłkarsko. Chwilami można było odnieść wrażenie, że niektórzy zawodnicy Śląska weszli na szczyty szczytów swoich możliwości. Śląsk pokonał Belgów w pełni zasłużenie, zostawił też po sobie świetne wrażenie. I rywale przed meczem rewanżowym na pewno nie będą spali spokojnie. 
Wrocławianie szybko zabrali się za nękanie rywala. I od pierwszego gwizdka sędziego często gościli na połowie boiska bronionej przez graczy z Belgii. Już w 5. minucie świetnym rajdem w pole karne i dośrodkowaniem popisał się Waldemar Sobota, a Sebino Plaku zabrakło sekund, aby zamienić jego podanie na gola, bo zdążyli ubiec go obrońcy. Po chwili oko w oko z bramkarzem Club Brugge stanął Marco Paixao, ale wtedy napastnik Śląska musiał uznać wyższość rywala.
 
Zmarnowane sytuacje wrocławian jednak nie zraziły i nadal pewnie dyktowali Belgom warunki gry. Świetnie na skrzydłach spisywał się i Sobota, i Plaku. Boczni obrońcy Club Brugge, Tom Høgli i Lars de Boeck, nie radzili sobie z dynamicznymi zawodnikami Śląska i złapali po żółtej kartce. A ten drugi miał sporo szczęścia, bo po kolejnym faulu na Sobocie powinien zobaczyć drugie “żółtko” i wylecieć z boiska. Sędzia Anthony Taylor zlitował się jednak nad młodym Belgiem, mniej wyrozumiały był jednak trener Garrido, który widząc męczarnie swojego obrońcy, zmienił go w przerwie.
 
Sobota w pierwszej połowie był bardzo aktywny. Nie radził sobie z nim De Boeck, nie radzili sobie też jego koledzy z obrony. Pół żartem, pół serio można skwitować, że skrzydłowy Śląska w meczu z Belgami zrobił wszystko, co mógł, aby znaleźć się w notesach skautów europejskich klubów. A także zdobyć uznanie w oczach trenera piłkarskiej reprezentacji Waldemara Fornalika, który pojawił się we Wrocławiu, aby obejrzeć to spotkanie.
 
Ukoronowaniem świetnej połowy w wykonaniu Soboty byłby gol, a do szczęścia Sobocie zabrakło niewiele. Tuż przed końcem pierwszej połowy minął dwóch rywali jak slalomowe tyczki i kąśliwie strzelił. Bramkarz Belgów Mathew Ryan nie bez problemu odbił ten strzał.
 
Podczas przerwy w szatni Belgów musiało pewnie być gorąco, bo na drugą połowę zawodnicy z Brugii wyszli solidnie zmotywowani. I zabrali się za odważniejszą grę w ataku, przyznać trzeba, że całkiem solidnie. Bo dwa razy zmusili Rafała Gikiewicza do solidnego wysiłku. Bramkarz Śląska spisał się jednak świetnie, dwa razy wygrywając pojedynki sam na sam - najpierw z Tomem De Sutterem, a później z Liorem Rafaelovem. Po strzale Bolingoli-Mbombo bramkarz Śląska prawie skapitulował. Prawie, bo “wypluł” piłkę z rąk, ale ta odbiła sie jeszcze od słupka i skończyło się na strachu. Wrocławianie wytrzymali napór ekipy z Brugii i po zastoju znów zaczęli dominować na boisku. A pod bramką Ryana działo się sporo.
 
Do 64. minuty golkiper rywali zachował czyste konto. Wtedy jednak musiał skapitulować. Doskonałym prostopadłym podaniem ze środka pola popisał się Przemysław Kaźmierczak, Plaku idealnie wyczuł moment, aby nie spalić akcji, stanął oko w oko z bramkarzem rywala i... Nie, nie stracił zimnej krwi. Mało tego, popisał się bardzo efektownym strzałem, podcinając piłkę ponad bezradnym bramkarzem z Brugii. I utonął w objęciach kolegów.
 
Przewaga wrocławian nie uśpiła. Śląsk starał się iść za ciosem, szukając okazji do zdobycia drugiej bramki. Bo taka zaliczka dałaby wrocławianom jeszcze więcej spokoju w meczu rewanżowym. Śląsk mógł też się podobać w grze obronnej. Piłkarze trenera Levego naciskali na rywala na jego połowie, nie dając mu rozwinąć akcji, a chwilami wręcz nie pozwalając mu wyjść poza linię środkową. A pod własną bramką grali maksymalnie skoncentrowani, wystrzegając się prostych błędów.
 
Dopiero gdy wrocławianie zaczęli tracić nieco sił, a przez to także koncentracji, Belgowie zaczęli atakować groźniej. W 79. minucie bardzo bliski gola był Tom De Sutter. Ale Rafał Gikiewicz instynktownie obronił jego strzał, a napastnik z Brugii z niedowierzania i złości aż kopnął słupek bramki Śląska. I końcówka meczu upłynęła pod znakiem pewnej niepewności, bo groźną “główką” popisał się jeszcze Dierckx, a z rzutu wolnego minimaalnie niecelnie strzelał Duarte. Skończyło się jednak na strachu i wrocławianie utrzymali korzystny wynik.
 
Rewanżowy mecz zostanie rozegrany 8 sierpnia w Brugii. Po spotkaniu we Wrocławiu Śląskowi jest bliżej do awansu. I nie chodzi tylko o korzystny wynik, ale przede wszystkim o zaprezentowaną przez wrocławian formę i styl gry. Tak solidnego, poukładanego, pomysłowego i umiejętnie się broniącego Śląska nie widzieliśmy już dawno. I jeśli wrocławianie w Belgii pokażą te same walory, powinni mieć awans w kieszeni.
 
Śląsk Wrocław - Club Brugge 1:0 (0:0)
Bramka: Plaku (64).
 
Śląsk Wrocław: R. Gikiewicz - Ostrowski (60. Socha), Pawelec, Kokoszka, Dudu - Sobota, Stevanović, Kaźmierczak, Mila, Plaku - Paixao (89. Patejuk).
Club Brugge: Ryan - Høgli, Mechele, Duarte, De Bock (46. Bolingoli-Mbombo) - Verstraete, Simons, Blondel, Wang Shangyuan (78. Dierckx), Rafaelov (65. Guðjohnsen) - De Sutter.
 
Żółte kartki: Stevanović, Plaku - Høgli, de Boeck.
Sędzia: Anthony Taylor (Anglia).
 
Widzów: ok. 18 tys.
Łukasz Maślanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości