- Musimy zacząć wygrywać. Kolejna porażka i zdajemy sobie sprawę, że ten nasz cel nam ucieka. To ostatni dzwonek - ostrzega szkoleniowiec Śląska Wrocław Tadeusz Pawłowski po porażce 1:2 z Arką Gdynia.
- Mecz z Arką był dla mnie trochę dziwny, bo dwie bramki straciliśmy po błędach. Pierwsza - kuriozalna, zagranie Mateusza Cholewiaka w kierunku środka boiska, strata i w polu karnym nie można tak pozwolić zawodnikowi slalomem wjechać do bramki. Wyrównujemy przed przerwą, wychodzimy po przerwie i na krótki moment zamykamy przeciwnika w jego polu karnym, mamy trzy dośrodkowania, idzie kontra, po której tracimy drugą bramkę. Do końca walczyliśmy o lepszy wynik, raz chaotycznie, innym razem lepiej... - ocenia Tadeusz Pawłowski.
- Wraca nasza zmora, strzelamy za mało bramek, znów nie strzeliliśmy z gry. Mieliśmy wiele sytuacji, a strzałów było za mało, też mało ostatnich podań i dośrodkowań. Przegrywamy 1:2 i musimy zdać sobie sprawę, że ten nasz cel nam ucieka, bo to bezpośredni rywal w walce o nasz cel - ósemkę. To ostatni dzwonek, żeby osiągnąć cel, musimy zacząć wygrywać - podkreśla szkoleniowiec.
Dodajmy, że Śląsk obecnie zajmuje jedenastą lokatę w Lotto Ekstraklasie, a do osiągnięcia celu - czyli miejsca w ósemce - na razie brakuje mu pięciu "oczek". Wrocławianie powinni też oglądać się za siebie, bo mają już tylko dwa punkty przewagi nad strefą spadkową.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze