Wczoraj w katedrze św. Marii Magdaleny we Wrocławiu odbył się koncert sześciu wokalistów tworzących Take 6. Nie bez powodu na miejsce koncertu wybrano taką scenerię, jest to formacja, która często podkreśla misyjność swojej działalności.
Take 6 to mieszanka różnych osobowości, ogromnych możliwości wokalnych i umiejętności stwarzania niepowtarzalnej atmosfery podczas koncertu. A składają się na nią, poza muzyką, angażowanie publiczności do części utworów i poczucie humoru wykonawców. Według niektórych zbyt wystudiowane, odgrzewane żarty jednak się sprawdzają, wrocławska publiczność bawiła się świetnie. Luz towarzyszący występom udzielił się słuchaczom, którzy śpiewali (całkiem nieźle z resztą) powtarzając nawet momentami narzuconą choreografię.
Zespół jest uważany za najsłynniejszy sekstet wokalny na świecie. Mieli już okazję występować z gwiazdami największego formatu, wystarczy wymienić na przykład Whitney Houston, Mariah Carey czy Steviego Wondera. Muzyka Take 6 w swojej twórczości nawiązuje do chrześcijańskich tradycji, ale nie przeszkadza im to w zdobywaniu list przebojów. Chociaż zespół nigdy nie starał się zaspokajać komercyjnych gustów, nie zależało im także na taniej popularności.
Alvin Chea, Claude McKnight, Joe Kibble, Mark Kibble, Cedric Dent i David Thomas od lat tworzą niebanalne aranżacje utworów własnych i innych artystów. Nie boją się eksperymentować i mieszać style muzyczne, m.in. gospel, jazz, soul, r’n’b i pop. Utwory wykonywane są a capella, w co czasem ciężko uwierzyć. Podczas koncertu słuchacze mogli usłyszeć dźwięki perkusji, kontrabasu i trąbki.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze