Utwory z płyty „Brut” można było usłyszeć w trakcie wrocławskiego koncertu Moniki Brodki. Album jest przepełniony „powidokami z przeszłości i tęsknotą do lat 90-tych”. Na wrocławskiej plaży HotSpot pojawiły się tłumy.
Sześciokrotna laureatka Fryderyków, czyli najważniejszej muzycznej nagrody w Polsce, wystąpiła we Wrocławiu na zakończenie lata. Zagrała utwory w nowej płyty zatytułowanej „Brut”. – To coś wytrawnego, surowego, bez lukru. To także odwołanie do brutalizmu, stylu w architekturze, który zakłada, że najważniejsze są przestrzeń, forma, uwrażliwienie na właściwości stosowanych materiałów i nadawanie im nowych znaczeń – czytamy w opisie albumu. W tym materiale pobrzmiewają echa punk rocka, trip hopu czy grunge’u.
Brodka umieściła na okładce albumu swoją archiwalną fotografię. – Widzicie mnie w wieku lat 5, kiedy fakt bycia kobietą nie miał jeszcze żadnego znaczenia. Był to czas niewinności i beztroski, ale także nieświadomości przyszłych oczekiwań, które społeczeństwo nakłada na kobiety – mówi artystka. – Wąż, który mnie oplata symbolizuje pokusy, grzechy, czy tak jak na tym zdjęciu, wszystko to, co może czekać na tę dziewczynkę w przyszłości. I właśnie to zderzenie wydało mi się szczególnie ciekawe – dodaje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze