Nawet kilkanaście tysięcy osób pojawiło się - według nieoficjalnych szacunków - na wrocławskim Rynku w sylwestrową noc. Choć miasta kolejny już raz nie było stać na imprezę z prawdziwego zdarzenia, wrocławianie i tak postanowili przywitać nowy rok wspólnie. Bez życzeń prezydenta, koncertów i odliczania sekund do północy.
Telewizyjne koncerty sylwestrowe odbywały się w tym roku w Zakopanem i w Chorzowie. Mniejsze lub większe miejskie imprezy w plenerze organizowały też m.in. w Białystok czy Gdańsk. Wrocław z zabawy zrezygnował, bo - według prezydenta Jacka Sutryka - miasta na nią nie stać. Z podobnych powodów sylwestrowa zabawa nie odbyła się przed rokiem. -Nie ma pieniędzy, jest po prostu dramat - mówił wtedy Sutryk. W poprzednich latach sylwestra odwoływano z kolei z powodu pandemii Covid-19.
Tymczasem na Rynek przyszły przed północą tylko trochę mniejsze tłumy niż w czasie, gdy Wrocław organizował sylwestrowe koncerty gwiazd z Telewizją Polską. Według nieoficjalnych szacunków, na Rynku pojawiło się nawet kilkanaście tysięcy osób. Na miejscu na wrocławian czekały tylko stoiska gastronomiczne jarmarku. W sylwestrową noc wyjątkowo przedłużono godziny otwarcia części z nich do 2 w nocy. Nie było jednak kolejek - gości odstraszały zapewne ceny.
Tuż przed północą największy tłum zebrał się w okolicach choinki. Choć prezydent Jacek Sutryk jak co roku apelował do mieszkańców, by ci zrezygnowali z odpalania ogni sztucznych, wrocławianie nie posłuchali. Fajerwerki na długie chwile zasłoniły całe niebo nad Rynkiem i Placem Solnym.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze