Reklama

To armia 21 dyrektorów Jacka Sutryka odpowiadała za słynną kolejkę na Jagodnie

15/10/2024 10:08

To najsłynniejsza polska kolejka. Dokładnie przed rokiem, 15 października 2023, tłum wyborców z wrocławskiego Jagodna aż do 2.45 w nocy czekał przed lokalem wyborczym na możliwość oddania głosu w wyborach parlamentarnych. Kolejka nie była jednak tak potężna dlatego, że nagle całe osiedle poczuło wyborczy zew. To wina miejskich urzędników z Wrocławia, którzy przygototując wybory nie zorientowali się, jak bardzo rozrosło się wrocławskie Jagodno.

Głosowanie na Jagodnie trwało najdłużej w Polsce, bo nikt nie przewidział że na osiedlu mieszka tak dużo ludzi i że tłumnie zjawią się przy urnie. Na takie sytuacje miała przygotować Wrocław armia 21 dyrektorów z wrocławskiego ratusza, powołana do obsługi wyborców przez prezydenta Wrocławia. Ale nie przewidziała.


KLIKNIJ I ZOBACZ ZDJĘCIA


- Jak dwadzieścia parę lat tu pracuję, taka sytuacja miała miejsce pierwszy raz. Mieliśmy tam zgłoszonych około 2400 wyborców. Przyszło ponad 4 tysięce osób i to była ogromna część osób z zaświadczeniami, czyli tych, którzy mogą się udać do dowolnego lokalu wyborczego - mówił nam zaraz po ubiegłorocznym głosowaniu Włodzimierz Patalas, sekretarz miasta i prezydenckiego szef biura wyborczego. - Możemy przypuszczać, że były to osoby, które już mieszkają na Jagodnie, ale jeszcze nie zdążyły się zameldować. Gdybyśmy wiedzieli, że tyle osób przyjdzie tam głosować, utworzylibyśmy jeszcze jeden obwód. To dla nas nauczka - przyznawał.

Reklama

To, że Jagodno jest jednym z najszybciej rozwijających się osiedli Wrocławia wiadomo od lat. Podobnie jak to, że mieszka tam wiele młodych osób, które często nie meldują się tu od razu, albo nie meldują się w ogóle. Żaden z 21 dyrektorów z ratusza nie wpadł jednak na to, że mogą chcieć przyjść na wybory.


Jedym z zadań powołanego przez prezydenta już 9 sierpnia biura miało być " przygotowanie  pro pozycji  zmian  w  podziale  Wrocławia  na  stałe  obwody  głosowania ", a także "wyznaczenie pomieszczeń na lokale wyborcze i przygotowanie ich na dzień  wyborów". Z tym też na Jagodnie nie było najlepiej. - W lokalu mieściły się na raz może ze trzy osoby - mówiła nam jedna z wrocławianek, która w kolejce do głosowania spędziła ponad 4 godziny. 

Reklama

Kolejkę do lokalu wyborczego na Jagodnie na żywo pokazywały chyba wszystkie ogólnopolskie telewizje. Pizzeria dowoziła darmowe pizze, kandydaci na posłów - gorącą kawę, ktoś podrzucił ciastka, ktoś wodę, ktoś ciepłe koce. - Tylko w urzędzie zapomnieli, że na Jagodnie żyją ludzie - mówili nam rozżaleni wyborcy. Młoda kobieta, która o godz. 21 jako ostatnia ustawiła się w kolejce do głosowania na Jagodne mogła oddać głos o godz. 2.45 w nocy, czyli po 5 godzinach i 45 minutach spędzonych w kolejce.


Sekretarz miasta Włodzimierz Patalas przyznaje, że największe kolejki zaczęły się po południu, od godz. 17. Komisja już wtedy nie nadążała z obsługą chętnych do głosowania. 

Reklama

Sytuację na wrocławskim Jagodnie skomentowała także sekretarz Państwowej Komisji Wyborczej. - Tam był błąd lokalowy. Trzeba wyciągnąć wnioski, takie sytuacje nie mogą się zdarzać - komentowała Magdalena Pietrzak, sekretarz Państwowej Komisji Wyborczej i szef Krajowego Biura Wyborczego.


- Wyciągniemy z tego wnioski - obiecywał sekretarz miasta Włodzimierz Patalas. Przed wiosennymi wyborami samorządowymi na Jagodnie zmieniono siedziby lokali wyborczych i granice obwodów. Kolejki podobnej z października już nie było.

Reklama

 




 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości