Kpina. Trudno innym słowem określić stan ulicy Olszewskiego, prowadzącej z centrum miasta na Biskupin. Ta jedna z bardziej ruchliwic ulic w mieście rozpadła się. Jej stan kwalikfikuje ją tylko do zamknięcia.
Chodzi o odcinek ulicy na wysokości budowy Alei Wielkiej Wyspy. Jest on obecnie jednokierunkowy - pas w kierunku centrum został rozebrany, trwa tam budowa nowego skrzyżowania. Kierowcy jadący w kierunku Biskupina od początku grudnia przejeżdżają zwężoną starą jezdnią i uwardzonym poboczem. Utwardzonym tylko przez pierwsze dni. Dziś cała jezdnia przypomina bardziej tor motocrossowy niż ulicę. Drogowcy co jakiś czas próbują wyrównywać drogę, ale bez efektów. Zwłaszcza, że po ulicy kursują nie tylko samochody, ale i ciężki sprzęt budowlany.
O fatalnym stanie jezdni nie ostrzegają nawet żadne znaki. Na całym tym odcinku obowiązuje ograniczenie prędkości do 40 kilometrów na godzinę. To absurd, bo jadąc nawet dwa razy więcej można tu zniszczyć zawieszenie, albo co najmniej wykrzywić felgi.
Jak usłyszeliśmy od dyspozytora Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta, kierowcy już wczoraj zgłaszali zły stan nawierzchni. Jak widać jednak, zgłoszeniami tymi nikt się specjalnie nie przejął. Może więc w takiej sytuacji drogę powinna zamknąć policja?
Kierowcy, którzy uszkodzą samochody przejeżdżając przez tę ulicę, mają prawa domagać się od miasta odszkodowania. W tym celu trzeba wypełnić specjalny wniosek, który można pobrać ze strony ZDiUM (link), opisać w nim okoliczności uszkodzenia pojazdu i dołączyć zdjęcia uszkodzeń oraz dziur w drodze, które je spowodowały. Trzeba też określić wysokość szkody i całą tę dokumentację przesłać do Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze