Są nowe informacje w sprawie sobotniej tragedii w centrum Wrocławia. Młody mężczyzna, który w nocy z piątku na sobotę utonął w Odrze w okolicach Wyspy Słodowej nie miał - jak podawało wcześniej WOPR - 30 lat, a jedynie 20. Rodzina zmarłego mężczyzny szuka świadków zdarzenia.
Dramat rozegrał się późno w nocy. Ok. godziny 2:20 w sobotę ludzie zawiadomili służby, że w okolicach kładki przy hotelu Park Plaza tonie człowiek. Miał wzywać pomocy, po czym zniknął pod wodą. Gdy ratownicy przybyli na miejsce, na rzece unosił się już tylko plecak dwudziestolatka. Ratownikom szybko udało się odnaleźć mężczyznę i wyciągnąć go na brzeg. Jak informowali ratownicy dolnośląskiego WOPR, mężczyzna przebywał jednak pod wodą ponad pół godziny i prowadzona na miejscu długa reanimacja nie przyniosła rezultatów.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że dwudziestoletni Hubert był kurierem rowerowym. Nie wiadomo, jak znalazł się w Odrze. Jak informuje Wodna Służba Ratownicza, z informacji od świadków ma wynikać, że młody człowiek sam wszedł do reki.
Rodzina szuka świadków zdarzenia. Jak mówi nam siostra zmarłego mężczyzny, w piątek wieczorem wyszedł z kolegami do miasta, prawdopodobnie bawił się w jedym z klubów. - Chciałabym, żeby znaleźli się świadkowie zdarzenia. Nie mamy kontaktu z nikim, kto mógłby nam wskazać, co tam się wydarzyło, dlatego szukamy na własną rękę. Będę wdzięczna za jakąkolwiek informację - mówi redakcji TuWroclaw.com Żaneta Bednarek i podaje kontakt telefoniczny dla osób, które wiedzą, co wydarzyło się feralnej nocy, tel. 531 196 655.
W sprawie wypadku śledztwo wszczęła prokuratura.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze