Reklama

TuWroclaw.com poleca: SeaFood Bar&Maket - najlepsze owoce morza we Wrocławiu

14/02/2018 12:44

Wydaje się, że czasy, kiedy owoce morza stanowiły we Wrocławiu dobro luksusowe, odeszły na dobre do lamusa. To, z czym wcześniej bywały problemy, obecnie uznawane jest za normę, a duży wpływ na taki stan rzeczy ma działający od grudnia SeaFood Bar&Market.

Zagłębiając się w historię poszczególnych miejsc na mapie wrocławskiej gastronomii, lubię poznać genezę ich powstawania. Skąd wziął się pomysł, jakie inspiracje miały wpływ na taki, a nie inny wygląd lokalu. SeaFood Bar&Market powstał z potrzeby i miłości. Potrzeby dostarczenia na wrocławski rynek owoców morza w przystępnej formie i cenie, co, jak widać po zaledwie niespełna trzech miesiącach działalności, udało się z nawiązką. Miłości, bo właściciele od lat podróżowali po całym świecie, krok po kroku zakochując się w owocach morza. Jest ich trzech - Piotr, Karol i Partyk, przez lata nabierali doświadczenia m.in. w sieciowych restauracjach, także tych wrocławskich, aż w końcu, będąc pewnymi własnej wiedzy i umiejętności, spełnili młodzieńcze marzenia o otwarciu własnej.

W lokalu przy ulicy Świętego Mikołaja już teraz ciężko o wolne stoliki. W weekendy, kiedy wrocławianie wpadają na piwo, fish and chips czy ostrygi, ciężko tu wcisnąć szpilkę. Do jedzenia przygrywa DJ, a z kuchni co i rusz wychodzą kolejne potrawy.

Owoce morza przyjeżdżają do SeaFood dwa razy w tygodniu, we wtorek i piątek, wprost z Włoch w ilościach hurtowych, ponieważ część z nich trafia do miejscowego marketu rybnego, czego we Wrocławiu do tej pory nie było. To jeden z tych pomysłów właścicieli SeaFood, sprawiających, że wyprzedzają konkurencję. Codziennie możecie kupić stosunkowo najświeższe ostrygi, przeróżne ryby, krewetki, a na zamówienie także kraby, homary czy mule.

Ciekawostką jest ostrygowy weekend, podczas którego na stolikach gości pojawia się kilkanaście rodzajów ostryg z całego świata. Również na tym polu SeaFood Bar&Market wyrasta na prekursorów, a także pokazuje, że rynek potrzebuje takich rozrywek, a wrocławianie są niezwykle chętnie chłoną nowinki. Podczas pierwszej edycji tej imprezy ostrygi skończyły się już w sobotę.

Poza marketem i ostrygowym eventem, podstawową działalnością SeaFood Bar&Market jest przede wszystkim karmienie swoich gości na miejscu. Na dwóch poziomach usytuowano kilkanaście stolików, wspomniany market, a także bar, przy którym składa się zamówienia. Menu to streetfoodowa wizja potraw z owocami morza w rolach głównych, inspirowanych podróżami po świecie - od Ameryki do Azji, od Hiszpanii po Tajlandię. Niewątpliwym hitem najbliższych tygodni zostanie kanapka z przegrzebkami w panko, podawana z porem, jabłkiem i sosem koktajlowym, która zastąpiła bułkę z macką ośmiornicy. Ogromną popularnością cieszy się standardowe fish&chips w panierce przygotowywanej z użyciem piwa, natomiast krewetki w sosie pomidorowo-śmietanowym idealnie eksponują rzadko spotykany produkt, jakim są mięsiste, dzikie krewetki argentyńskie.

Pomysł na Seafood był prosty - zaprezentować gościom jak najlepszą jakość produktu dostępnego w Polsce za minimalną cenę. I to się póki co udaje, a luźna, niezobowiązująca atmosfera doskonale wpisuje się w klimat wrocławskiej gastronomii. Mocno streetfoodowej, skierowanej do młodych, ale już świadomych kulinarnie ludzi.


Piotr Gładczak

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości