Oferta wrocławskiej gastronomii rozwija się w szalonym tempie, czego przykładem choćby 32 restauracje ze stolicy Dolnego Śląska, wyróżnione w przewodniku Gault&Millau. Pośród wielu nowych i klasycznych miejsc, czasami ciężko wybrać coś konkretnego na specjalną okazję. Tak, jak choćby randka czy też po prostu miłe wyjście z żoną, sparowane z dobrym jedzeniem i winem. Mam dzisiaj specjalnie dla Was - sześć restauracji, do których na spokojnie możecie udać się na randkę.
Taszka Wine&Petiscos
Wspaniałe, optymistyczne, jasne wnętrza połączone z drewnianymi elementami wystroju, już na dzień dobry mówią do nas - wejdź i baw się dobrze. Taszka to z jednej strony wino. Sprowadzane z Portugalii, dokładnie selekcjonowane i w przystępnych cenach, sprzedawane także na kieliszki. Z drugiej z kolei, intrygująca kuchnia, łącząca w sobie wpływy kuchni portugalskiej, azjatyckiej, a także po części i polskiej. Niespodziewana mieszanka smaków, kultur i uśmiechu, bo gwarantuję Wam - opuścicie rynkowy lokal właśnie z uśmiechem od ucha do ucha.
Rynek 53-55
OkWineBar
Wchodząc do środka, można przez chwilę zastanowić się, czy przypadkowo nie nawiedziliśmy śródziemnomorskiej tawerny. Marynistyczne klimaty obecne są w całym lokalu, łącznie z widokiem na zacumowane pod restauracją łódki. Jak sama nazwa wskazuje, wino stanowi tu główny punkt wyjścia, a obecność sommeliera gwarantuje, że Wasze dania zostaną wzorowo dopasowane do konkretnych trunków. W menu z oczywistych względów pojawiają się ryby i owoce morza, przygotowywane w różnorodny sposób. Jedno jest pewne - na pewno nie wyjdziecie zawiedzeni. Bardziej zauroczycie się tym klimatem i szybko pomyślicie o powrocie.
Przystań
Jeśli widok z okiem OKWineBar powala, to ten w Przystani dodatkowo kładzie na łopatki. Szef Kuchni Karol Sankowski wplata w ten klimat swoje trzy grosze z owocami morza na czele. Dania prezentują się wysmienicie, współgrając z poważną atomsferą i wspomnianymi widokami na podświetlony wieczorem wrocławski Uniwersytet czy przepływającą obok Odrę i marinę. Halibut z foie gras, kark z dzika, a na deser sernik pomarańczony? Brzmi dobrze, dobrze wygląda i świetnie smakuje.
Zamek Topacz
Cudownie zlokalizowany Zamek tuż za granicami administracyjnymi Wrocławia. Piękna okolica, muzeum zabytkowych aut i malutki stawik, a nade wszystko restauracja kierowana przez Rafała Borysa. Tu nie traficie na banały i standardy, a obsługa, podbnie jak jedzenie, prezentuje najwyższy poziom. Szef Kuchni bawi się smakami i produktem, uśmiechnięci kelnerzy potrafią doradzić najlepsze z możliwych winnych opcji do każdego dania. Jednego możecie być pewni - po takiej randce szybko wrócicie do Topacza ponownie.
Śleza, Głowna 12
La Maddalena
Niewiele restauracji we Wrocławiu posiada taki klimat i specyfikę, jak położona w samym centrum Dzielnicy Czterech Świątyń La Maddalena. Filip Grajeta dba zarówno o odpowiedni wygląd talerza, jak i ciekawą kompozycję poszczególnych składników. Wasze podniebienia uraczą niebanalne zestawienia i wyrazistość poszczególnych smaków. Warto pomyśleć nad przegrzebkami na musie ze skrzonery, borowikowym consomme, duszoną w czerwonym winie giczą cielęcą czy combrem jagnięcym z dodatkiem aromatycznej fasoli tonka. Pierwsze określenie, jakie kojarzy mi się przy opisywaniu La Maddaleny, to romantyczna. I tak właśnie tutaj jest, idealnie na randkę.
Pod Papugami
Nieco zapomniana przez wielu restauracja na wrocławskim Rynku, w dalszym ciągu utrzymuje dość wysoki poziom jedzenia, dobrze przygotowaną obsługę, a wielki atut stanowi obecna w dwupoziomowym lokalu muzyka na żywo. Assiette z królika, dorsz z sosem buerre blanc czy obłędne parfait chałwowe w towarzystwie subtelnie wygrywanych klasyków muzyki rozrywkowej i jednych z najlepszych koktajli we Wrocławiu? Brzmi dobrze, a nawet bardzo dobrze.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze