Bartosz P. żył w niewielkim domku w Będkowicach, koło Sobótki, ze swoim ojczymem i bratem. Nadużywał alkoholu i wtedy awanturował się z najbliższymi. Jedno z takich zdarzeń zakończyło się jego zatrzymaniem, oskarżeniem, a w końcu wyrokiem.
Jak zeznał na początku procesu, jego źródłem utrzymania, oprócz dorywczych prac w branży budowlanej, jest tworzenie treści w internecie. Pytany przez sąd jakie to treści, podał nazwę kanału, na którym wraz z grupą kolegów publikuje filmiki a ich widzowie przekazują im pieniądze.
Obejrzeliśmy część tych produkcji i subiektywnie stwierdziliśmy, że typowe patostreamy.
Oskarżony na początku procesu zeznał, że ojczym upomniał go, że ma dołożyć 50 zł do opłacenia rachunku za prąd. Nie dał mu tych pieniędzy, wtedy to senior miał mu wyłączyć światło. Zdenerwowany z nożem w rękach ruszył na 71-letniego Wiktora. Wszystko działo się 26 stycznia tego roku
W obronie ojca stanął młodszy brat. Na miejsce przybyli policjanci, którzy odebrali noż napastnikowi i przewieźli go, a także napadniętego staruszka na komisariat w pobliskiej Sobótce. Bartosza P. zatrzymano, a potem tymczasowo aresztowano. W maju ruszył proces w tej niecodziennej sprawie.
Sprawa zakończyła się ogłoszeniem wyroku. Sąd nie zgodził się z zarzutem prokuratury, że pasierb usiłował zabić ojczyma. Skazano go za groźby.
W wyroku sąd postanowił, że Bartosz P. spędzi za kratami dwa lata. Musi leczyć się odwykowo i ma zakaz zbliżania się do swojego ojczyma na odległość nie mniejszą niż 50 m. przez 5 lat. Ponadto musi on opuścić wspólne mieszkanie.
Poszkodowany ojczym, powiedział nam, że on jak i sąsiedzi są zadowoleni z werdyktu sądu. Bartosz P. stwarzał dla nich zagrożenie. Mają nadzieję, że nakaz eksmisji i zbliżania się uchroni ich przed kolejnym atakiem furiata.
Wyrok w tej sprawie nie jest prawomocy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze