Reklama

Wielki Hutas góruje nad Grabiszynem. "Wrocławianie mają dużo dystansu". Historia powstania niezwykłej rzeźby


Hutas to rzeźba, która powstała na terenie dawnego Hutmenu (obecnie Huta) przy ul. Grabiszyńskiej. Miejsce to stało się kolejnym centrum kulturalnym Wrocławia w industrialnym klimacie. Hutas jest wyjątkowy - został stworzony z kilkudziesięciu tysięcy kawałeczków drewna, w tym w dużej mierze drewna z odzysku. Rozmawiamy z twórcami tej monumentalnej rzeźby - Michałem Niedziewiczem i Danielem Piątkiem.


Jak wyglądał proces twórczy? Wiem, że wykorzystaliście sporo drewna z odzysku, w tym drewna z powodzi w 2024 roku. 

Michał Niedziewicz: Rzeczywiście. Na rzeźbę składa się kilkadziesiąt tysięcy kawałeczków drewna. My, podczas swojej pracy, często wykorzystujemy drewno z odzysku, ale nie tylko. Część tych materiałów musi być nowa, bo jednocześnie rzeźba musi być wytrzymała. W zależności od tego, gdzie pracujemy, szukamy materiałów, które można użyć drugi raz. W tym wypadku były to kawałki drewna, które pozostały po powodzi na wrocławskiej plaży HotSpot.

Reklama

A jeśli chodzi o rodzaj drewna, to często wykorzystujemy topolę. Co ciekawe, topola w ogóle nie jest wykorzystywana w przemyśle meblarskim. My, jeśli tylko mamy możliwość, szukamy właśnie topoli, bo ma szczególny wygląd - zarówno faktura, jak i kolor materiału, przypomina coś "starego".

A jak to się w ogóle stało, że twórcy plaży HotSpot zwrócili się do Was o stworzenie rzeźby dla Huty (HotSpot i Huta mają tego samego właściciela - przyp. red.)? 

M.N.: To w ogóle był przypadek. Okazuje się, że Andrzej Bobak oglądał nasze prace na Instagramie i chciał, żeby podobna rzeźba do tych, które tworzymy, stanęła na terenie Huty. Tymczasem na HotSpocie pracuje moja koleżanka Madzia i to ona powiedziała, że nas zna i skontaktuje nas ze sobą. 

Reklama

Jak powstają Wasze rzeźby? Przypomnijmy, że mamy tu kilkadziesiąt tysięcy kawałeczków drewna, to musi być mozolna praca.

M.N.: Najpierw tworzymy taką ażurową konstrukcję, to swego rodzaju szkielet. Potem z tych kawałeczków drewna, układamy ciało. Ale rzeczywiście, jest to trudna i wymagająca fizycznie praca. 

Hutas jest ogromny, stanowi symbol tego miejsca.

Daniel Piątek: Gdyby postać stała, miałaby 17 metrów wysokości. Ponieważ siedzi, ma w szczycie 13,4 m wysokości, razem z kapeluszem. 

M.N.: Pracowaliśmy około 1,5 miesiąca nad stworzeniem rzeźby. To i tak długo, bo wyjątkowo nie sprzyjały nam warunki pogodowe. To sztuka, ale też ciężka fizycznie praca. Każdy kawałek drewna trzeba zamontować. Używamy do tego gwoździarki i trzymając w ręku 10-kilogramowe narzędzie musimy zadbać o każdy detal, często trzymając rękę w jednej, niewygodnej pozycji. I to wszystko na przykład na 6 metrach wysokości nad ziemią, bo na takiej wysokości nasza postać ma pośladki. 

Reklama

Nie byliście zawiedzeni wyborem imienia dla Waszej rzeźby? 

M.N.: Nie, absolutnie nie, jest dowcipna i pokazuje, jak dużo dystansu i poczucia humoru mają wrocławianie. Co ciekawe, początkowo miał to być Hutmen albo Hatman (mężczyzna w kapeluszu), ale ostatecznie podoba nam się nazwa, którą wybrali mieszkańcy Wrocławia. 

A gdzie jeszcze można zobaczyć Wasze rzeźby? 

D.N.: Na przykład na Las Festiwalu w Paczynie na Dolnym Śląsku albo w Bydgoszczy - tam nasze rzeźby są na stałe, bo znajdują się w Parku Przemysłowym i tworzą specyficzny klimat tego miejsca.

Reklama

Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę powodzenia w dalszej pracy twórczej. 

rozmawiała

Kinga Mierzwiak

 

 

 

 

Miejsce zdarzenia mapa Wrocław

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/07/2025 13:41
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości