Tęczowa, Ruska, Prusa, Parkowa, Gepperta, Szajnochy... Można tak wymiać długo. W centrum Wrocławia mamy mnóstwo nieczynnych od lat torowisk tramwajowych - a właściwie ich pozostałości na fragmentach jezdni, które przez dziesiątki lat nie doczekały się remontów. - Tory powinny w nich pozostać na zawsze - uważają tymczasem miłośnicy historii komunikacji miejskiej we Wrocławiu.
Trudno sobie wyobrazić, że dawniej tramwaje jeździły na Krasińskiego czy ulicą Szajnochy. Po tamtych czasach zostały tylko tory, a my przeszliśmy się po mieście, szukając fragmentów nieużywanych już torowisk.
- We Wrocławiu były trzy firmy obsługujące trasy tramwajowe. Każda z nich miała własne torowiska. Później, gdy miasto było już monopolistą, prowadziło swoją politykę, miało swoją wizję. Niektóre z tych torowisk uznano za zbędne. To są jednak relikty przeszłości i moim zdaniem powinny one pozostać - mówi Tomasz Sielicki, autor książek o historii komunikacji tramwajowej we Wrocławiu. - Elementy infrastruktury miejskiej są przykładem na to, jak miasto wyglądało kiedyś.
Na ostatnim slajdzie znajdziecie rozkład linii tramwajowych w roku 1935.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze