Mała Azara ma 11 miesięcy i dwie matki. Dziewczynka, która przyszła na świat w Hiszpanii jest wychowywana przez dwie Polki, które za granicą zawarły związek małżeński. Dziecko, choć ma pełne prawo do polskiego obywatelstwa, wciąż nie ma nawet nadanego numeru PESEL. Wrocławscy urzędnicy tłumaczą, że na przeszkodzie stoi biurokracja i wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Alina Szeptycka ze Stowarzyszenia Kultura Równości, która reprezentuję panie Joannę i Alenę tłumaczy, że pierwszy problem pojawił się, gdy kobiety chciały dokonać transkrypcji hiszpańskiego aktu urodzenia. W polskim urzędzie nie dało się przygotować dokumentu, który zawierałby dane dwóch matek. Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego we Wrocławiu potwierdza, że musiał odrzucić ten wniosek, bo wymusza to wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Urzędnicy dodają też, że nie mieliby nawet możliwości wpisu dwóch rodziców tej samej płci do systemu ewidencji ludności, bo ten po weryfikacji numerów PESEL odrzuciłby tak wprowadzone dane.
Kobietom miano zaproponować, by w tej sytuacji do aktu urodzenia wpisano dane ojca lub tylko jednej z nich. Problem w tym, że dane ojca są nieznane, bo materiał genetyczny został pobrany z banku nasienia, a na uznanie rodzicielstwa jednej matki nie chcą zgodzić się same zainteresowane, jak i hiszpańskie urzędy. – Obecność obojga rodziców jest zabezpieczeniem dziecka, jeżeli chodzi o obowiązki wobec dziecka. Nie ma woli i możliwości, żeby zmienić akty urodzenia – zaznacza Szeptycka.
W sprawę postanowiła się włączyć posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, która we wtorek o pomoc poprosiła prezydenta Jacka Sutryka. – W sytuacji, kiedy zawiodło państwo, to samorząd – organ, jakim jest prezydent miasta, może interweniować. Może wykonać ruch, który zabezpieczy interesy tej dziewczynki – mówi parlamentarzystka.
Aktywiści LGBT i współpracownicy Dziemianowicz-Bąk zaznaczają, że zajęcie się tą sprawą ma mieć charakter symboliczny i być „promykiem nadziei” na zmiany dla całego tego środowiska. – Ta sprawa jest istotna dla wszystkich osób LGBT+ w Polsce. Żyjemy w sytuacji, w której już 30% ludności w Polsce mieszka na tzw. strefach wolnych od LGBT. Żyjemy w momencie, w którym 70% młodych nieheteronormatywnych ludzi ma myśli samobójcze. Konserwatywni politycy mówią o ideologii LGBT, a księża z ambony o homoterroryźmie – komentuje Łukasz Olszewski, wrocławski aktywista LGBT. – Liczymy, że do tego promyka dołączy się prezydent Wrocławia, którego urząd dopełni formalności i Azara będzie mogła w końcu poznać swoją rodzinę – dodaje.
Urząd Stanu Cywilnego we Wrocławiu przyznaje, że wpłynął już wniosek o nadanie dziecku numeru PESEL, jednak nie mógł on zostać rozpoznany. – Prezydent miasta byłby uprawniony do nadania numeru PESEL, gdyby dziecko mieszkało na terenie Wrocławia lub na terenie Polski. Z tego, co ustaliliśmy, dziecko znajduje się poza Polską i nie jest w kraju zameldowane – tłumaczy Henryk Kalinowski, kierownik USC we Wrocławiu.
Dokumenty lada dzień mają trafić do urzędu wojewódzkiego, który ma zająć się tą sprawą.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze