Reklama

W lidze oni się nie zatrzymują! Koszykarski Śląsk rozjechał GTK Gliwice

21/11/2021 20:31

Co zdarzyło się w EuroCupie, zostaje w EuroCupie, bo w lidze to aktualnie zupełnie inna historia. Koszykarze Śląska Wrocław wygrali czwarty mecz z rzędu w Energa Basket Lidze i to w jakim stylu! Wrocławianie wywiązali się z roli faworyta w 100%, rozbijając w Hali Orbita GTK Gliwice 106:74. Awansowali dzięki temu na szóste miejsce w tabeli EBL.

Po raz kolejny nie udało się koszykarzom Śląska przełamać serii porażek w EuroCupie. Tym razem lepsze było Dolomiti Energa Trento, choć to WKS przez większość spotkania prowadził, ale roztrwonił przewagę w końcówce i znacznie przegrał dogrywkę. WKS ma w tych rozgrywkach bilans 0-5. Jednak głównym zadaniem wrocławian po słabiutkim początku sezonu, było poprawienie wyników w lidze. EuroCup idzie bowiem jeszcze jakoś przeboleć. Że tam będzie bardzo trudno, wiadomo było od początku. Oczywiście nie znaczy to, że mają olać te rozgrywki, absolutnie nie, ale priorytetem był szybki awans w tabeli Energa Basket Ligi.


Z tego WKS póki co wywiązywał się znakomicie. Do spotkania z GTK przystępowali po trzech wygranych z rzędu, przy czym ta ostatnia, z Legią Warszawa na wyjeździe 87:73, była szczególnie imponująca. Wrocławianie byli znacznie lepsi od silnego rywala, swojego zeszłorocznego przeciwnika w meczu o brąz, pokazując klasę zwłaszcza w końcówce. Zaś te nie są ich najmocniejszą stroną w tym sezonie.

Reklama

Do starcia z GTK Gliwice wrocławianie przystępowali w roli zdecydowanego faworyta. Gliwiczanie zajmowali w tabeli ostatnie miejsce, z bilansem 3 zwycięstw i 8 porażek. Na wygraną w lidze czekali zaś od 14 października, w międzyczasie przegrywając 4 razy, z czego aż dwukrotnie tracili ponad 100 pkt w meczu. Największe lanie spuściła im Stal Ostrów Wielkopolski, która zdobyła w ich hali aż 122 pkt. Dla Śląska zatem wygrana w takim starciu była absolutnym obowiązkiem. WKS osłabiony był tylko brakiem Martinsa Meiersa, który się rozchorował (nie na COVID).


Obowiązkiem z którego zaczęli się dość szybko wywiązywać. Jeszcze pierwsze kilka minut to była w miarę wyrównana gra, WKS był nieco nieskuteczny, dlatego remisowali 10:10. Ale druga część pierwszej kwarty to już ich dominacja. Przez 4 minuty dali GTK zdobyć tylko 1 pkt. Sami zaś zdobyli ich 10. Bardzo dobrze spisał się w końcówce Aleksander Dziewa, który dwukrotnie wbił się pod kosz rywali, zdobywając ważne punkty. WKS wygrał kwartę otwarcia 20:11.

Reklama

Jednak o ile pierwsza partia była jeszcze przez jakiś czas wyrównana, tak druga to już była absolutna masakra (w pozytywnym znaczeniu) rywali w wykonaniu Śląska. Znakomite 10 minut rozegrał Jakub Karolak, który m.in. trafił dwie trójki oraz w końcówce podkreślił dobry okres gry efektownym wsadem. Jednak reszta drużyny również grała doskonale. Zwłaszcza w defensywie, gdzie nie pozwalali rywalom rozwinąć skrzydeł i zmuszali ich do trudnych rzutów oraz błędów. Sami byli piekielnie skuteczni, toteż przewaga błyskawicznie rosła. Do takiego stopnia, że tylko drugą kwartę WKS wygrał aż 33:12, zaś do przerwy prowadził 53:23.


Różne powroty już koszykówka widziała, ale musiałby się wydarzyć jakiś kataklizm, by 30-punktową przewagę wrocławianie wypuścili. Zespół Andreja Urlepa po powrocie na boisko stosował znacznie bardziej frywolne podejście do bronienia, bowiem GTK było w stanie o wiele więcej zdziałać. Jednak zawodnicy Śląska sami nie zwalniali nogi z gazu. Widzieli że mogą naprawdę sporo i skorzystali z tego w pełni. W trzeciej kwarcie poszalał Kerem Kanter, który tylko w niej zdobył 13 pkt. Bardzo dobrze wciąż prezentował się Aleksander Dziewa, który zanotował nawet bardzo efektowny wsad. Jak wspomniałem, WKS nie bronił już tak dobrze, więc przewaga bardzo mocno nie wzrosła, ale Śląsk i tak do ostatniej kwarty przystępował prowadząc 79:46, czyli praktycznie pewien zwycięstwa.

Reklama

Wrocławianie mogli już walczyć co najwyżej o przekroczenie granicy 100 pkt po raz drugi w sezonie (wcześniej przeciwko MKS-owi Dąbrowa Górnicza). To im się udało, bowiem choć trener Urlep co zrozumiałe dał szansę Wójcikowi, Gordonowi czy Marchewce, licznik punktów rósł szybciutko. Do setki dobili bardzo efektownie, bowiem najpierw wsad zaliczył Jan Wójcik, potem kolejny wsad dorzucił Aleksander Dziewa, a dzieła dokończył trójką Michał Gabiński. Ta sama trójka zdobywała punkty jeszcze później, a WKS wygrał ostatecznie aż 106:74.


Śląskowi za ten mecz należą się gratulacje. Zrobili to co mieli zrobić, kiedy należało to zrobić. Mieli okazję poszaleć w ofensywie i dokładnie tak zrobili. Bronili się świetnie do momentu kiedy przewaga była już tak duża, że można było nieco zwolnić blokadę. Aleksander Dziewa oraz Jakub Karolak zagrali tak jak na reprezentantów Polski przystało. Kerem Kanter również z występem najwyższych lotów. Reszta drużyny również poziom trzymała. Mecz kompletny, obowiązek spełniony, zwycięstwo wysokie. Nic dodać, nic ująć. Brawo!

Reklama

Teraz nadszedł czas przerwy reprezentacyjnej. W kadrze reprezentacji Polski na mecze z Niemcami i Izraelem znaleźli się Aleksander Dziewa, Jakub Karolak oraz Łukasz Kolenda, warto przypomnieć. Do ligowej akcji WKS powróci 3 grudnia, gdy w Hali Orbita zagrają ze Spójnią Stargard.


WKS Śląsk Wrocław – GTK Gliwice 106:74 (20:11, 33:12, 26:23, 27:28)


Śląsk: Trice 8, Kolenda 7, Langevine 2, Gabiński 7, Ramljak 10 oraz Karolak 19, Kanter 20, Justice 3, Gordon 0, Wójcik 4, Dziewa 24, Marchewka 2


Trener: Andrej Urlep

Reklama

GTK: Ramstedt 2, Gołębiowski 17, Williams 15, Stumbris 3, Hinds 10 oraz Wiśniewski 7, Busz 0, Adamczak 0, Radwański 0, Szymański 0, Put 12, Dodd 8


Trener: Robert Witka


Bartosz Królikowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości