W środku nocy wrocławscy policjanci zauważyli młodego mężczyznę prowadzącego dwa rowery. Po chwili okazało się, że jeden z nich pochodzi z przestępstwa. Zatrzymany tłumaczył policjantom, że postanowił nocą wsiąść na swój jednoślad i pojeździć po mieście, aby przeszedł mu ból zęba. Drugi rower ukradł przy okazji - twierdził.
15 maja nad ranem policjanci z Wydziału Prewencji Komendy Miejskiej we Wrocławiu patrolowali rejon dzielnicy Śródmieście. Około godz. 4.30 zwrócili uwagę na młodego mężczyznę, który prowadził dwa rowery.
Podczas rozmowy 20-latek nie potrafił wytłumaczyć skąd posiada jednoślady. W torbie, jaką miał przy sobie mężczyzna, policjanci znaleźli obcęgi do cięcia metalu, zestaw kluczy do rowerów oraz linki rowerowe.
W wyniku przeprowadzonych czynności policjanci ustalili, że jeden z jednośladów pochodzi z kradzieży.
Sprawca przeciął linkę i zabrał go z klatki schodowej przy ul. Szczytnickiej. Funkcjonariusze szybko ustalili właściciela, który bardzo ucieszył się z odzyskania swojego roweru. Jego wartość oszacowano na 600 zł.
W dość wyszukany sposób tłumaczył się, bo powiedział policjantom, że ukradł rower, bo bardzo bolał go ząb. Postanowił nocą wsiąść na swój jednoślad i pojeździć po mieście, aby ten ból mu przeszedł. Drugi rower ukradł, jak stwierdził, przy okazji. Za kradzież, także przy okazji, grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności - wyjaśnia Kamil Rynkiewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze