Pod koniec lutego we wrocławskim zoo wykluły się helodermy meksykańskie. To zagrożone wyginięciem jaszczurki, które w naturze żyją w Ameryce Południowej. W czwartek wrocławski ogród zoologiczny pochwalił się jadowitymi maluchami.
Helodermy meksykańskie na świecie można zobaczyć tylko w 76 ogrodach zoologicznych. Narodziny tych zwierząt to nie lada wydarzenie na skalę światową, bo w ciągu ostatniego roku na świat przyszła jedynie czwórka przedstawicieli tego gatunku.
W Meksyku – kraju występowania zwierząt – gatunek ten jest już prawie na wymarciu. Winne temu mogą być przesądy, że heloderma meksykańska jest bardziej jadowita niż grzechotnik, a także tak niedorzeczne jak to, że może uderzeniami ogona wywoływać pioruny.
W rzeczywistości jaszczurki te są jadowite, jednak można mówić tu o defensywnym sposobie użycia jadu. Oznacza to, że nie atakuje bez powodu, a jedynie w sytuacjach zagrożenia, zwłaszcza przed drapieżnikami takimi jak kojoty. Warto podkreślić, że nawet wtedy, nim użyje jadu, ostrzega napastnika sycząc głośno i przyjmując pozycję sugerującą gotowość do ataku.
– Matka Natura jest bardzo uczciwa. Proszę spojrzeć na wszystkie gatunki, które są jadowite, natura wyposażyła je w znaki ostrzegawcze – tłumaczy Radosław Ratajszczak, prezes wrocławskiego zoo. – Takimi znakami jest ubarwienie, wzór lub wydawany odgłos. Musimy też pamiętać, że jad służy zwierzętom tylko w dwóch celach – uzyskania pokarmu lub obrony. Nie należy więc się ich bać, a bacznie obserwować i zachować odpowiedni dystans, żeby nie prowokować ataku. Każde żywe istnienie jest potrzebne, nawet to jadowite – podkreśla prezes zoo.
Zaprezentowane w czwartek dwie małe helodermy wykluły się pod koniec lutego. Samica złożyła dwa jaja w sierpniu 2020 r. Trafiły one do inkubatora na zapleczu Terrarium, gdzie przeleżały pół roku. To drugi przychówek, poprzednie trzy jaszczurki przyszły na świat w 2016 r., a w 2018 wyjechały do zoo w Singapurze.
– To trudny gatunek w hodowli, a szczególnie trudne jest stworzenie warunków, które sprzyjają rozrodowi. Nam udało się to po raz kolejny – opowiada Magda Fabiszewska-Jerzmańska, opiekunka zwierząt z wrocławskiego zoo.
Maluchy mieszkają na zapleczu i rozwijają się bardzo dobrze, potrafią już nawet „straszyć” opiekunów syczeniem, gdy coś im się nie podoba. Płeć poznamy zapewne za kilka miesięcy, bo różnice między samcami i samicami nie są oczywiste u tego gatunku. Tymczasem dorosłe helodermy meksykańskie można zobaczyć na parterze pawilonu Terrarium, w dużym terrarium – za australijskimi agamami, a przed peruwiańskim teju krokodylowym.
Obowiązujące w kraju obostrzenia nie uwzględniają ogrodów zoologicznych, dlatego wrocławskie zoo mimo epidemii pozostaje otwarte dla zwiedzających.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze