Reklama

Wcielenia współczesnych furii premierowo w Teatrze Współczesnym

16/05/2018 14:24

– Opowieść o furiach, to opowieść o czasach upadku. O postapokaliptycznych, ponowoczesnych zgliszczach cywilizacji i o dekadenckim rozpadzie – mówi o „Pani Furii”, nowej premierze Teatru Współczesnego, dramatopisarka Jadwiga Junkowicz. – Przemoc tkwi w nas, drapieżcach. Jesteśmy paskudnym gatunkiem – twierdzi pisarka Grażyna Plebanek.

„Pani Furia” to sztuka nagrodzona w II Konkursie Dramaturgicznym STREFY KONTAKTU realizacją na scenie WTW oraz nagrodą Pawła Korczaka za „wnikliwe rozpoznanie i oryginalne przedstawienie zagrożeń współczesnego świata”. – Zawsze staram się konstruować spektakl, który poruszy widzów. Chcę, żeby to przedstawienie było ciekawe w odbiorze. Żeby uderzało ścianą emocji – mówi reżyser „Pani Furii”, Krzysztof Czeczot. – Zabierając się za ten tekst, chciałem zbadać, jak dzisiaj, w świecie cyfrowych komunikatów, w szumie informacyjnym, kiełkuje zło, które rośnie aż do niszczącej furii. Chciałem się przyjrzeć, jak pokolenie naszych rodziców przeżywało swoje furie, które przeniosło na kolejne pokolenie i jak ta sztafeta furii trwa. Teraz ta furia jest jeszcze bardziej miażdżąca, niszczycielska. Żyjemy w czasach, kiedy nie podlega już ona żadnemu tabu. Puściły hamulce – twierdzi Czeczot.

– Bohaterki (bohaterka dramatu Grażyny Plebanek – Alia, oraz dodana przeze mnie postać - Anielka), to wcielenia współczesnych furii – mówi Jadwiga Juczkowicz. – Skompilowana z nowym tekstem „Pani Furia” to opowieść o narodzinach, dojrzewaniu i eksplozji głęboko zakorzenionego w człowieku bólu, gniewu i cierpienia pokazana z dwóch, pozornie różnych perspektyw. To opowieść o przeznaczeniu, fatum i piętnie, jakie odciska na nas rodzina, wiara, przekonania oraz wychowanie. I o niemożliwym przebaczeniu. Furie potrafią być katami i ofiarami jednocześnie – dodała.

– Opowieść o furiach, to opowieść o czasach upadku. O postapokaliptycznych, ponowoczesnych zgliszczach cywilizacji. O dekadenckim rozpadzie, który nie ma w sobie nic z romantycznych mrzonek fin de sciecle"u. Furie to postaci tragiczne. Eksplozja furii nie przynosi nadziei i oczyszczenia, nie prowadzi do żadnego katharsis. Jest dosłowna i ostateczna, a zarazem przerażająco pusta – dodała Juczkowicz.

 – Pisząc powieść o narodzinach przemocy czułam luksus antropologa z początków XX wieku – wydawało mi się, że biorę na warsztat temat odległy. Kiedy w 2015 pisałam adaptację teatralną powieści, wciąż nie miałam wrażenia, że wywołuję wilka z lasu – mówi pisarka Grażyna Plebanek. – A dziś mam. Ugrupowanie o charakterze faszystowskim ONR dostało błogosławieństwo polskiego kościoła, bo jak inaczej tłumaczyć jej obecność na Jasnej Górze? Nacjonaliści zebrali się też w Stoczni Gdańskiej, symbolu polskiej „Solidarności".  To dzięki stoczniowcom i oporowi Polaków wobec komunistów jesteśmy dziś wolni. Mojej wolności używam do pisania, podróżowania, poznawania ludzi, mówienia im, czym jest Polska. ONR używa swojej wolności do rehabilitowania symboli faszystowskich i nawoływania do obrony przed wrogiem – tłumaczy.  

– Przemoc tkwi w nas, drapieżcach – mówi Plebanek. – Jesteśmy paskudnym gatunkiem. Wyniszczamy nasz dom – planetę, na której żyjemy. Wygryzamy się, napuszczani jedni na drugich. „Czyścić kraj z obcych – rękami obcych" – to dewiza manipulanta z „Pani Furii", który tworzy specjalną komórkę do rozprawiania się z „obcymi". To się dzieje dziś i u nas, w Polsce.  Mieliśmy królów szwedzkich, francuskich, austriackich, niemieckich; królowe z Czech, Węgier, Brandenburgii, Rosji. To nie najnowsza moda multikulti, tylko nasze narodowe dziedzictwo. W Polsce zawsze sąsiadowali ze sobą Żydzi, Czesi, Niemcy, Tatarzy, Łemkowie, Rosjanie, Ukraińcy, Kaszubi, Ślązacy, Węgrzy i inni. A dziś ich potomkowie chcą czyścić kraj z obcych.  Czy zaczną od siebie? Kim jest „obcy"? – pyta retorycznie.

– Wmawia nam się, że zawsze jest jakiś OBCY, który chce nam coś zabrać, zniszczyć nas – że jak nie Rusek, to Żyd, albo Muzułmanin, albo uchodźca z Afryki, albo z Bliskiego Wschodu, albo ta Unia, a jak nie Unia, to że oni, ci INNI, niż my, chcąc nas załatwić. I że nasza tożsamość wówczas będzie prawdziwa i silna, kiedy tego OBCEGO wspólnotowo zniszczymy. To jest droga donikąd. O tym chcemy rozmawiać poprzez nasze przedstawienie – mówi Krzysztof Czeczot, który wyreżyserował „Panią Furię”. 


Prapremiera spektaklu będzie miała miejsce w sobotę, 19 maja, o godz. 19:15 na Dużej Scenie Wrocławskiego Teatru Współczesnego.


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości