We Wrocławiu rodzi się coraz mniej dzieci. W ostatnim czasie zamknął się jeden z niepublicznych żłobków na wrocławskich Maślicach, a w kolejce mogą być następne. Wszystko przez to, że żłobkowo-przedszkolny biznes przestaje się opłacać przy coraz niższym przyroście naturalnym.
- Liczby mówią same za siebie. O tym pisze też GUS i prasa ogólnopolska: dzieci rodzi się coraz mniej. Ich liczba we Wrocławiu zaczęła spadać od 2016 roku, ale jeszcze wtedy mieliśmy około 7 tysięcy dzieci urodzonych i zameldowanych we Wrocławiu. W ubiegłym roku było ich już tylko 3800 - mówi Joanna Nyczak, dyrektora Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych we Wrocławiu. - To przekłada się na sytuację w żłobkach.
W jaki sposób? Przed laty zdobycie miejsca w żłobku we Wrocławiu graniczyło z cudem. Dziś w systemie rekrutacji do żłobków, który uwzględnia zarówno te publiczne, jak i niepubliczne, jest ok. 2 tysiące wolnych miejsc.
- W tej liczbie ok. 500 wolnych miejsc mamy do żłobków publicznych. Nie jest tak jak kiedyś, że rodzice rejestrowali się rok wcześniej, żeby dostać punkty za oczekiwanie i dostać się do wybranej placówki - wyjaśnia Joanna Nyczak. - Chociaż wydaje mi się, że przyczyna leży nie tylko w niżu demograficznym. Odkąd jest "Aktywnie w domu", chętnych do zapisania dziecka do żłobka jest mniej. Zmienił się też charakter pracy, w wielu firmach mamy pracę zdalną. I choć sama nie wyobrażam sobie łączenia pracy z zajmowaniem się dzieckiem, to słyszałam, że niektórzy tak właśnie robią. Dla mnie to jak dwa etaty.
Urzędnicy obserwują, że niektóre placówki niepubliczne po prostu zamykają się i wypisują z rejestru. - To kwestia nie tylko wynagrodzeń dla opiekunek, bo ich może być mniej, jeśli nie ma dzieci, ale również ponoszenia pewnych kosztów stałych, które mogą się nie kalkulować - dodaje Nyczak i wyjaśnia, że już teraz w żłobkach publicznych grupy są mniejsze i tak jak według przepisów przypada jedna opiekunka na 8 dzieci, to we wrocławskich żłobkach publicznych jest to średnio 1 opiekunka na 6 dzieci. - To podnosi jakość opieki w żłobkach, choć oczywiście chcielibyśmy, żeby dzieci rodziło się więcej - dodaje Joanna Nyczak.
Czy w związku z tym żłobki publiczne również będą się zamykać? Dyrektorka Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych zapewnia, że obecnie nie ma takich planów. - Ten problem rozwiązujemy po prostu mniejszymi grupami, ale na to, czy zamkną się niepubliczne, prywatne placówki, nie mamy wpływu - odpowiada.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jak patrzę na to co sobą reprezentuje młode pokolenie jaką wiedzą ogólną dysponuje, jakie ma zdolności manualne to dochodzę do wniosku : Lepiej niech się nie rozmnażają. Tak na szybko porównajcie maturzyste z lat 70tych ubiegłego wieku a obecnego ich poziom wiedzy i szeroko pojętą dorosłość.
Powtórzę ci jeszcze raz – przestań pisać bzdury, Ukraińcy sami się utrzymują, pracując w polskich przedsiębiorstwach.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Jak patrzę na to co sobą reprezentuje młode pokolenie jaką wiedzą ogólną dysponuje, jakie ma zdolności manualne to dochodzę do wniosku : Lepiej niech się nie rozmnażają. Tak na szybko porównajcie maturzyste z lat 70tych ubiegłego wieku a obecnego ich poziom wiedzy i szeroko pojętą dorosłość.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Powtórzę ci jeszcze raz – przestań pisać bzdury, Ukraińcy sami się utrzymują, pracując w polskich przedsiębiorstwach.