Reklama

Wiesław Cichy: komedia jest wielką obywatelską bronią [WYWIAD]

30/11/2017 12:43

– Naszą wielką obywatelską bronią jest komedia i obśmiewanie tego, co jest złe, fatalne; co nas zniewala i każe nam robić rzeczy niegodne – mówi aktor Wiesław Cichy, który po odejściu z wrocławskiego Teatru Polskiego do Współczesnego zagrał jedną z głównych ról w spektaklu „Pidżamowcy”.  

„Pidżamowcy” Mariusza Sieniewicza to sztuka nagrodzona w II Konkursie Dramaturgicznym STREFY KONTAKTU organizowanym przez Wrocławski Teatr Współczesny. Prapremiera spektaklu będzie miała miejsce w niedzielę, 3 grudnia, na Dużej Scenie Teatru Współczesnego.
 
Sztuka „Pidżamowcy” to zbiorowe theatrum lęku przed reglamentacją „życia bez bólu”. Największa nierówność społeczna, jaka nas czeka, a może już się dokonuje, to fizyczne cierpienie wobec terroru szczęśliwego, bezbolesnego życia, które oferuje współczesna kultura pod postacią zaawansowanej farmakologii. Jedni, zazwyczaj nieliczni, mają do niej dostęp, reszta – nie. Innymi słowy: bogatym – morfina, biednym – polopiryna. To zapis rewolty i utopijne marzenie o świecie, w którym możemy unieważnić, zniszczyć ból. To religia przyszłości. Bo przerastają nas nasze cierpiące, umierające ciała, a metafizyczna perspektywa już nie wystarcza. Chrystus cierpiał na krzyżu i nie znalazł się nikt, kto podałby mu znieczulenie.

 – Chciałem na nowo zmierzyć się z problemem, którym żyłem, pisząc „Walizki hipochondryka” – mówi Mariusz Sieniewicz. – „Pidżamowcami” polemizuję ze swoją powieścią, doprowadzam bunt cierpiących do szczęśliwego, choć straceńczego końca. Postanowiłem steatralizować ból, cierpienie i farmakologiczny eskapizm, sprowadzić go do wyostrzonych relacji interpersonalnych, zewnętrznych. Jest jeden facet, który oferuje Elizjum zapomnienia, jest cały szpital, który o tym Elizjum marzy. Z tego powstało napięcie, tykająca bomba – dodał.

W spektaklu zagrał powracający do Teatru Współczesnego aktor Wiesław Cichy, który niedawno pożegnał się z wrocławskim Teatrem Polskim. Cichy pamięta czasy, kiedy we Współczesnym grał w znakomitych spektaklach takich jak „Transfer” i „Oczyszczeni”.

„Pidżamowców” będzie można zobaczyć w niedzielę, 3 grudnia, o godz. 18:15, a także we wtorek 5 grudnia, środę 6 grudnia, czwartek 7 grudnia i piątek 8 grudnia o godz. 19:15. Bilety kosztują 24 zł (ulgowy) i 32 zł (normalny).

Michał Hernes: Czy zgadza się pan, że najlepsze komedie powstają często w kontrze do współczesnych im czasów, jak w PRL?
Wiesław Cichy: Genialnym filmem jest „Rejs”, który był zwierciadłem tego obrzydliwego ustroju, który – niestety – wrócił za sprawą sprawujących władzę z partii Prawa i Sprawiedliwości. Myślę, że naszą wielką obywatelską bronią jest komedia i obśmiewanie tego, co jest złe, fatalne; co nas zniewala i każe nam robić rzeczy niegodne.


Trochę brakowało dobrych polskich komedii choćby w latach 90-tych.
Tak, ale zaczynają wracać i bardzo dobrze. Tak powinno być. Jak mówiłem, to nasza broń i będziemy się nią posługiwać.

Reklama

Czy to dobre czy złe czasy dla teatru?
Każdy czas jest dobry dla teatru, jeśli się robi dobre przedstawienia, na które przychodzą ludzie.


Np.: na spektakle powstające w kontrze do czegoś.
Teatr w kontrze jest teatrem dotkliwym i mądrym. Nie mówię o teatrze interwencyjnym. Dzieła starożytnych, pisane zresztą na konkursy, np. Sofoklesa, Eurypidesa i Plauta, wynikały z dyskursu, który ci twórcy prowadzili na rynku. Ich tematami były tarcia między prawami boskimi a ludzkimi. Z tego wzięła się chociażby „Medea”.

Reklama

W tamtych czasach ludzie nie czytali w samotności książek, teraz czasy są trochę inne.
Dotkliwie i jasno zostało powiedziane, że w zeszłym roku ok. 70 procent społeczeństwa polskiego nie tknęło książki. To tylko świadczy o tym, że ich nie czytamy i dlatego dajemy się ogłupiać.


Pytanie, czy ludzie chodzą do teatrów.
Pójdą do teatru, jeżeli oferta jest dobra. Możemy rozmawiać o finansowaniu instytucji artystycznych, do których ludzie mogą przyjść albo nie, ale to temat na inną rozmowę. Moim zdaniem instytucje artystyczne w Polsce są haniebnie niedofinansowywane, dlatego oferta jest mniejsza. Skutkuje to tym, że ci, którzy będą mieli czas i ochotę, by tam pójść, odejdą z kwitkiem, bo na przykład teatr albo muzeum będzie zamknięte z powodu braku pieniędzy. Te osoby mogą wówczas stwierdzić, że skoro raz nie udało im się tam dostać, to następnym razem nie ma sensu w iść do tego miejsca.

Reklama

Arthur Miller powiedział, że nie wyobraża sobie teatru, który nie stawiałby sobie za cel zmiany świata.
Zawsze tak jest. Każdy spektakl próbuje zmienić świat, który widzi i który zastał. Mówię o dobrych spektaklach.  


Czy „Pidżamowcy” mogą coś zmienić?
Nie wiadomo, czym się skończy nasza próba, ale jest próbą dyskusji i wpłynięcia na jakąś zmianę.


Mówiłem na początku o akcentach komediowych, które pojawiają się także w tym spektaklu. Wielu Polaków ma problemy z autoironią i dystansem do siebie. Czy to się może zmienić?
Nie wiem, ale bardzo bym chciał, żeby tak się stało.

Reklama

Ta komedia traktuje o szpitalu, starości i umieraniu. To są wciąż tematy tabu.
Tak jest. Jurek Owsiak próbował o tym mówić podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, ale mimo jego działań ten temat nie jest realizowany przez ludzi, którzy o tym decydują.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości