Bohdan Stawiski z Bezpartyjnych Samorządowców zarzuca staroście wołowskiemu, że jest „leniwym samorządowcem”, „bzdury opowiada”, a jego kadencja to „czas uwiądu i marazmu”. Ponieważ to już kolejny atak Stawiskiego, Janusz Dziarski nie wyklucza kroków prawnych.
-Należy jak najszybciej zmienić myślenie o samorządzie. To nie może być prywatny folwark tej czy innej osoby, która aktualnie rządzi. Samorząd to idea. To wartości. To my i nasza przyszłość. Powiat wołowski należy jak najszybciej wrócić jego mieszkańcom - apeluje Bohdan Stawiski w rozmowie z „Gazetą Wrocławską”, a potem już szczegółowiej opowiada o Januszu Dziarskim, staroście wołowskim. – Jest leniwym samorządowcem. Niestety, kadencja pana starosty to czas marazmu, uwiądu i braku rozwoju powiatu. Tu nic się nie dzieje.
To już nie pierwsza krytyka ze strony Bohdana Stawiskiego. Wcześniej twierdził:
„Pan starosta Janusz Dziarski schował się przed ludźmi w zamku, niczym legendarny Popiel na wieży i czeka, aż zjedzą go myszy. Nigdzie go nie ma, o jego aktywności nie można przeczytać ani w mediach tradycyjnych ani społecznościowych. To smutne, ale w kwietniu są wybory”.
I przedstawił listę 15 listę grzechów i zaniedbań starosty wołowskiego. Uwagi dotyczyły wielu sfer życia powiatu od komunikacji po sprawy młodych ludzi. Janusz Dziarski odpierał uwagi pokazując, co do tej pory zrobiono. Teraz Bohdan Stawiski obala te argumenty.
-Bzdury opowiada – ucina Stawiski. – Wystarczy wyjść na ulice Wołowa i zapytać się ludzi, co sądzą na temat służby zdrowia w samym Wołowie. Suchej nitki na staroście nie zostawiają.
Widać, że po kolejnym ataku Janusz Dziarski stopniowo traci cierpliwość. I ataki nazywa już inwektywami.
- Poprzedni wywiad ze Stawiskim chyba powstawał ze dwa tygodnie. Strasznie długo coś się przygotowywali. Ciekawe ile nad tym pracowali – próbuje bagatelizować sprawę w rozmowie z tuwroclaw.com, ale dodaje. – Mógłbym przytaczać kolejne merytoryczne odpowiedzi, ale gdy ma się do czynienia z inwektywami, to może czas udać się do prawnika. Pytanie czy nie szkoda jego czasu, bo chyba są sprawy pilniejsze niż spieranie się z takimi atakami na urząd i włóczenie się po sądach. Ale rzeczywiście nie wykluczam prawnych kroków jeśli uznamy, że warto w ten sposób bronić honoru urzędu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze