35-letni mężczyzna omal nie utonął w Odrze po tym, gdy rzucił się na ratunek psu. Zwierzę podczas spaceru nad rzeką uciekło właścicielce i wpadło do lodowatej wody. Na szczęście na miejsce w porę przybyli ratownicy.
- Po godzinie 15 do ratowników dyżurnych wpłynęło zgłoszenie o psie, który w okolicy mostu Trzebnickiego we Wrocławiu znajduje się w Odrze i nie potrafi z niej wyjść. Zwierzę uciekło właścicielce, wpadło do wody i chcąc się ratować próbowało przepłynąć rzekę w poprzek - opowiadają ratownicy z Wodnej Służby Ratowniczej we Wrocławiu.
Świadek zdarzenia widząc psa pod którym załamał się lód ruszył, by go ratować. - Niestety lód załamał się pod ciężarem 35-latka, a ostre jego krawędzie pocięły w kilku miejscach jego ciało - relacjonuje Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Na szczęście ratownicy zjawili się na miejscu błyskawicznie. Rannemu mężczyźnie udzielili pierwszej pomocy i przekazali pod opiekę pogotowia, a psa owinęli folią i ogrzali, po czym bezpiecznie wrócił do swojej pani.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Psa z wody wyciągnął przechodzień, który wszedł do rzeki i systematycznie przebijając się przez lód dotarł do niego. Łódź w ogóle nie była wykorzystana. Straż przyjechała jak mężczyzna razem z psem już dopływał do brzegu. Gratulacje za rzetelne dziennikarstwo.
Ten świadek od początku wiedział że lód się załamie i od początku zakładał torowanie sobie drogi w lodzie do psa. Ani na moment nie miał problemu z przedostaniem się do niego i dopłynięciem do brzegu. Gdyby nie on, służby mogłyby nie zdążyć, bo pies wyraźnie słabł. Brawo dla tego Pana!
Psa z wody wyciągnął przechodzień, który wszedł do rzeki i systematycznie przebijając się przez lód dotarł do niego. Łódź w ogóle nie była wykorzystana. Straż przyjechała jak mężczyzna razem z psem już dopływał do brzegu. Gratulacje za rzetelne dziennikarstwo.
Ten świadek od początku wiedział że lód się załamie i od początku zakładał torowanie sobie drogi w lodzie do psa. Ani na moment nie miał problemu z przedostaniem się do niego i dopłynięciem do brzegu. Gdyby nie on, służby mogłyby nie zdążyć, bo pies wyraźnie słabł. Brawo dla tego Pana!