Są nowe informacje w sprawie kota, u którego wrocławska inspekcja weterynaryjna potwierdziła obecność śmiertelnego wirusa ptasiej grypy H5N1. Jak poinformowała nas w sobotę powiatowa lekarz weterynarii Monika Kotowicz, ostatecznie okazało się że kot nie był leczony we wrocławskiej przychodni weterynaryjnej. We Wrocławiu badano jedynie próbki przesłane przez weterynarzy. Kot pochodził jednak z jednego z sąsiednich województw.
- Jak dotąd we Wrocławiu zanotowaliśmy dwa przypadki wskazujące na nową chorobę kotów. U jednego z kotów badanych we Wrocławiu potwierdzono już wynik dodatni wirusa H5N1 - przekazała portalowi TuWroclaw.com Monika Kotowicz, powiatowy lekarz weterynarii we Wrocławiu.
Łącznie do tej pory poinformowano o 15 dodatnich wynikach badań z 19 przebadanych próbek od kotów z całej Polski, u których wykryto nową śmiertelną chorobę. - Wszystkie wyniki dodatnie wskazują na materiał genetyczny wirusa grypy H5N1 - informuje Paweł Niemczuk, Główny Lekarz Weterynarii. Dodatkowo próbki badane są również przez zespół naukowców z Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie - tu również potwierdzono u kota wirus ptasiej grypy. - To oznacza 16 potwierdzonych ognisk w kraju - zaznacza główny lekarz.
Wiadomo, że wirus H5N1 to szczep wirusa ptasiej grypy. Wirus ten przenoszony jest przez żywe ptactwo. Informacja o dziwnej i nierozpoznanej chorobie kotów od kilku tygodni wzbudza niepokój w gabinetach weterynaryjnych we Wrocławiu. - Codziennie ktoś dzwoni i pyta o tę chorobę. Na razie niewiele wiadomo, są ogólne zasady, o których mówimy podczas wizyty w naszym gabinecie. Trzymanie kotów w domu, czy zapobieganie kontaktów kotów z innymi dzikimi zwierzętami, w tym ptakami - słyszymy od jednego z lekarzy weterynarii we Wrocławiu.
Nowa choroba kotów objawia się m.in. wysoką gorączką, dusznościami i zaburzeniami neurologicznymi. Nie stwierdzono, żeby wirus z kotów przechodził na człowieka. Ale też nie można tego wykluczyć - dlatego lekarze radzą, by po każdym kontakcie z kotem dokładnie myć ręce.
Co jeśli będziemy mieli podejrzenie, że nasz kot jest zakażony nową chorobą? Przede wszystkim trzeba zgłosić się z nim do gabinetu weterynaryjnego. Weterynarze radzą, żeby kota odizolować, trzeba też ograniczyć kontakt do niezbędnego minimum.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze