Władze Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego alarmują, że pacjentów z COVID-19 jest tak dużo, że ich placówka od kilku dni funkcjonuje na granicy możliwości. Zajęte są prawie wszystkie respiratory na oddziale zakaźnym, a część personelu musiała zostać oddelegowana do szpitala tymczasowego.
W środę rano na oddziale covidowym przy ul. Borowskiej znajdowało się 125 pacjentów, w tym aż 12 w stanie wymagającym leczenia respiratorowego. Kolejnych 152 zakażonych koronawirusem umieszczono w prowadzonym przez USK szpitalu tymczasowym przy ul. Rakietowej.
W szpitalu przyznają, że z uwagi na wykorzystanie respiratorów do leczenia pacjentów z koronawirusem, w ostatnich dniach coraz trudniej zapewnić leczenie pacjentom wymagającym intensywnej terapii, ale niezakażonym SARS-CoV-2.
– W USK uruchomiliśmy dodatkowe stanowiska dla pacjentów niezakażonych na oddziale pooperacyjnym, ale obawiamy się, że wkrótce może i ich zabraknąć – mówił we wtorek prof. Waldemar Goździk, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii USK. – Pacjenci z COVID-19 zajmują połowę łóżek na oddziale, ale często się zdarza, że nadal wymagają intensywnej terapii, nawet jeśli już pokonali wirusa i nie zarażają. Nie można ich jednak wypisać na inny oddział, bo nie pozwala na to ich stan zdrowia – tłumaczy lekarz.
Lekarze z USK podkreślają, że w obecnej IV fali wśród pacjentów z COVID-19, którzy trafiają do kliniki, dominują ludzie stosunkowo młodzi, w wieku od 30 lat do 58. Wszyscy są niezaszczepieni. – Choroba przebiega u nich w sposób dramatyczny, lekarze walczą o ich życie i nie zawsze jest to walka wygrana – mówią pracownicy kliniki.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze