Siostry Boromeuszki opiekujące się wrocławskim Oknem Życia przecierały dziś wieczorem oczy ze zdumienia. Gdy po godzinie 21 rozległ się alarm informujący o tym, że ktoś skorzystał z okna, jak zawsze błyskawicznie zjawiły się na miejscu. W środku nie znalazły jednak niemowlęcia, a...zawiniętego w białe prześcieradło przerażonego psa.
Już wiadomo, że pozostawiony w oknie życia pies ma około 3-4 lat. - To suczka. Jest urocza, milutka. Ma mleko, prawdopodobnie niedawno karmiła - mówią w schronisku dla bezdomnych zwierząt. Nowa mieszkanka schroniska przejdzie kwarantannę, później będzie mogła trafić do adopcji.
Okno Życia we Wrocławiu działa od 15 lat. Jest alternatywą dla rodziców, którzy nie mogą wychować swego dziecka. Często to maluchy urodzone w tajemnicy przed rodziną i bliskimi. W takich sytuacjach rodzice mogą zostawić tu dzieci bez żadnych konsekwencji - nie są poszukiwani, a dziecko po badaniach w szpitalu kierowane jest do adopcji.
Okno znajduje się przy chodniku przy ul. Rydygiera. Każdy może je otworzyć. Gdy w środku umieści dziecko, specjalny alarm zawiadamia mieszkające wyżej zakonnice. Zjawiają się na miejscu po maksymalnie kilku minutach. - Pozostawione w oknie życia maleństwo nie jest z nami zbyt długo, zazwyczaj od kwadransa do maksymalnie pół godziny. W tym czasie sprawdzamy, czy dziecko jest w dobrej kondycji, ma prawidłowe napięcie mięśni, zaróżowioną skórę i nie ma obrażeń na ciele. Opisujemy stan zdrowia noworodka oraz znalezione przy nim rzeczy na specjalnej karcie, robimy mu zdjęcie. Powiadamiamy policję oraz pogotowie ratunkowe. Policja sprawdza czy dziecko nie zostało wcześniej porwane, a pogotowie zabiera je szybko do szpitala - opowiadała w jednym z wywiadów siostra Ewa Jędrzejak, szefowa fundacji „Evangelium Vitae”. Ośrodek pomocy społecznej wyznacza następnie dziecku opiekuna prawnego, a sąd nadaje mu imię i nazwisko. W tym czasie trwają poszukiwania rodziny adopcyjnej.
Od początku funkcjonowania okna życia umieszczono w nim 22 dzieci. A że do okna może podejść każdy i każdy może je otworzyć, zdarzały się też głupie żarty. Siostry znajdowały już butelki po wódce, puszki po piwie, śnieżne kule.
Pies pojawił się już po raz drugi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze