Pomoc policji była potrzebna, by taksówka wioząca do szpitala roczne dziecko z silnymi objawami alergii, mogła przebić się przez korki w centrum Wrocławia. Maluch mdlał i wymiotował. A całe miasto stało. - Liczyła się każda chwila. Z każdą chwilą stan dziecka pogarszał się - mówią policjanci.
Wszystko działo się w miniony czwartek. - Przed godziną 14 przy skrzyżowaniu ulic Wyszyńskiego i Sienkiewicza do policjantów podbiegł kierowca taksówki. Oświadczył, że wiezie do szpitala roczne dziecko z silną reakcję alergiczną wywołaną jednym ze składników podanego posiłku - opowiada st. asp. Łukasz Porębski z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. W aucie była z dzieckiem jego mama. - Sytuacja była poważna ze względu na reakcje organizmu dziecka objawiającą się częstymi wymiotami i omdleniem - dodaje Porębski.
- W związku z realnym zagrożeniem życia i zdrowia policjanci podjęli decyzję o przetransportowaniu matki z dzieckiem do jednego z wrocławskich szpitali radiowozem na sygnale. W trakcie przejazdu mundurowi na bieżąco monitorowali czynności życiowe dziecka, a po dotarciu na miejsce przekazali je personelowi szpitala - informuje funkcjonariusz.- Szybko, a co ważniejsze bezpiecznie dojechali do izby przyjęć wrocławskiego szpitala. Na miejscu dzieckiem zajęli się lekarze, którzy udzielili fachowej pomocy - cieszy się policjant.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze