To nie był plan idealny! 66-latek z Wrocławia najpierw rozbił swoje auto, a później chcąc uniknąć konsekwencji, zgłosił kradzież samochodu, porzucając go. Pojazd udało się szybko odnaleźć. Na dodatek kulisy całej sprawy ujawnił monitoring oraz świadkowie.
Mężczyzna zgłoszenie o kradzieży złożył na komisariacie przy ul. Ślężnej. Policjantom podejrzane wydało się to, że kierowca zdecydował się na zgłoszenie dopiero po 2 dniach od rzekomej kradzieży. Mimo wszystko sprawą zajęli się kryminalni.
– Funkcjonariusze „skradziony” pojazd ujawnili na jednej z wrocławskich ulic i jak się po chwili okazało, 2 dni wcześniej brał on udział w zdarzeniu drogowym. Niestety sprawca zdarzenia, a jednocześnie zgłaszający kradzież, usunął pojazd z jezdni i zbiegł z miejsca. 66-latkowi po dwóch dniach przemyśleń wpadł do głowy pomysł zgłoszenia kradzieży swojego Renaulta, najprawdopodobniej celem uniknięcia odpowiedzialności – mówi st. sierż. Paweł Noga z wrocławskiej policji.
Przypuszczenia mundurowych potwierdził zapis ze znajdującego się w okolicy monitoringu, a także zeznania świadków.
– Wrocławianin złożył fałszywe zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, a później brnąc dalej w wymyśloną historię, składał fałszywe zeznania. Mężczyzna usłyszał już zarzuty związane z popełnionymi czynami. Zgodnie z obowiązującymi przepisami za naruszenie tych dwóch artykułów Kodeksu karnego grozić mu może kara nawet 8 lat pozbawienia wolności – tłumaczy policjant.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze