Coraz więcej mieszkańców Wrocławia skarży się na smród chloru w wodzie puszczanej z kranu. Jednak, jak zapewnia miasto, nie jest to powód do niepokoju, a wrocławska kranówka jest całkowicie bezpieczna do picia.
- Czuć szczególnie wieczorami. I ten sam zapach i wody z kranu i po cyklu zmywania w zmywarce. Jakiś taki jak gaz, olej. Fuj - żali się jeden z użytkowników facebookowej grupy Szczepina. - W zeszłym roku w okresie grzewczym było to samo, ale ja czuję to tylko przy użyciu ciepłej wody - dodaje inna mieszkanka. - Niepokoi mnie to, szczególnie że piję filtrowaną kranówę a nie jestem pewna czy mój filtr radzi sobie z chlorem. Skóry też nie chcę codziennie moczyć w chlorze - podsumowuje kolejna.
Miasto już pod koniec października informowało, że takie sytuacje mogą mieć miejsce i deklarowało, że do wrocławskiej kranówki nie dodaje się więcej chloru, ale jego zapach faktycznie jest intensywniejszy przy niższych temperaturach. W okresie jesienno-zimowym chlor jest bardziej wyczuwalny dla nosa, a wynika to z niższych temperatur wody i lepszego rozpuszczania gazu w takich warunkach.
- Do mieszkańców trafia woda, w której stężenie chloru nie przekracza dawki dopuszczalnej, czyli 0,3 g/m3. Jest to regularnie sprawdzane w punktach monitoringu jakości wody. Związki chloru dodawane są do wody o każdej porze roku. To właśnie one zapewniają bezpieczeństwo mikrobiologiczne wody w sieci wodociągowej. Dzięki nim pijemy naszą kranówkę, bez obaw o bakterie, wirusy i inne zarazki - czytamy w oświadczeniu Urzędu Miejskiego Wrocławia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze