– Mieliśmy szczęście odziedziczyć miasto, w którym z wojny ocalały całe XIX-wieczne dzielnice. To dziedzictwo było i jest bezpowrotnie niszczone. Utrzymywana od lat decyzja o wyburzeniu kamienic na ulicy Pułaskiego jest tylko jednym z wielu przykładów braku szacunku do tego spadku – piszą w liście do naszej redakcji aktywiści z wielu wrocławskich stowarzyszeń.
Sprzeciwiamy się takim decyzjom i takiemu sposobowi myślenia. Świadomie wybraliśmy Wrocław jako miejsce do życia i dlatego chcemy miasta, które buduje swoją tożsamość poprzez dbałość o historię i zabytki. Podróżujemy, obserwujemy, wyciągamy wnioski. Jesteśmy wrażliwi na zmiany, które zachodzą dookoła nas i dotyka nas to, że przedwojenna tkanka Wrocławia jest bezrefleksyjnie usuwana.
Nie rozumiemy sprzecznego działania magistratu. Z jednej strony obserwujemy rewitalizację Nadodrza, gdzie kamienice i podwórka są odnawiane. Z drugiej widzimy, że reszta miasta jest całkowicie zaniedbana. Idealnym tego przykładem jest właśnie Przedmieście Oławskie, wpisane w 2005 roku do rejestru zabytków jako układ urbanistyczny. którego celem jest zachowanie struktury zabudowy i siatki ulic w dawnym kształcie.
Tymczasem, mimo uznania tego terenu za wyjątkowy, w kwestii remontów i rewitalizacji nic się tutaj nie dzieje. Oliwy do ognia dolewa konserwator, która twierdzi, że część tego układu (kamienice na Pułaskiego) utraciła kontekst historyczny i wartość zabytkową.
Wszystko dlatego, że miasto chce na ostatnim odcinku Pułaskiego wydzielić torowisko, by auta i tramwaje wzajemnie się nie blokowały, chociaż wiadomo, że tramwaje nie potrzebują tutaj fizycznie wydzielonego torowiska. Wystarczy włączyć w tym miejscu dla nich priorytet w ramach ITS.
Bardzo podobna sytuacja miała miejsce kilka lat temu, kiedy władze miasta chciały wyburzenia kamienic na Wyszyńskiego. Pomysł ten został porzucony, gdy okazało się, że można np. wybudować torowisko tramwajowe z ruchem wahadłowym tramwajów, jak na wąskich ulicach w Amsterdamie. Zastępca dyrektora Biura Rozwoju Wrocławia Marek Żabiński mówił zaś wtedy: „Uznaliśmy, że te kamienice są zbyt cenne architektonicznie, żeby je wyburzać. Żeby się o tym przekonać wystarczy przyjrzeć się ocalałym detalom architektonicznym”. Kamienice na Pułaskiego mogą się pochwalić podobnymi zdobieniami, a na dodatek są o około 20 lat starsze. A Marek Szempliński z Wrocławskich Inwestycji mówi o nich, bez podparcia się żadnymi ekspertyzami, że gołym okiem widać, że nadają się tylko do rozbiórki!
Jeszcze w poprzednim dziesięcioleciu magistrat dał nam nadzieję na kompleksowe zajęcie się zaniedbanymi budynkami – założył remonty 100 kamienic rocznie. Tymczasem liczba ta została osiągnięta dopiero po 4 latach działań. Po tym czasie tempo remontów znacznie spadło. Obecnie odnawia się kilka kamienic w ciągu roku, a ponad 100 jest przeznaczonych do wykwaterowania. Jeśli nie zostaną wyburzone od razu, z woli urzędników, bądź inwestorów, to ich stan szybko się pogorszy i rzeczywiście będą nadawały się tylko do rozbiórki.
Uważamy, że wyburzenie kamienic nie rozwiąże żadnego problemu Wrocławia. Co gorsza, bezpowrotnie stracimy dobrą XIX-wieczną architekturę i zabijemy ducha naszego miasta. Czy takiego miejsca do życia chcemy? To pytanie kierujemy szczególnie do kandydatów na prezydenta Wrocławia.
Podpisano:
Przemysław Filar, TUMW
Maciej Wołodko, Czerwona Lista Zabytków Dolnego Śląska
Aleksandra Zienkiewicz, stowarzyszenie "miastoDrzew"
Jakub Nowotarski, inicjatywa Pieszy Wrocław
Tomasz Sielicki, Towarzystwo Benderowskie
Aja Matuszczyk, stowarzyszenie Akcja Miasto
Lech Moliński, Wrocławska Fundacja Filmowa
Anna Zielińska, Fundacja Miejska
Karolina Micuła, Wrocław Cycle Chic
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze