Poseł Michał Jaros interweniuje w sprawie wyższego niż przed modernizacją muru na bulwarze Dunikowskiego. - Mam nadzieję, że wrocławianie oraz odwiedzający nas turyści odzyskają deptak w pełnej krasie jeszcze przed otwarciem wiosennego sezonu, a urzędnicy wreszcie wychylą się ponad paragrafy i spojrzą na miasto z szerszej perspektywy - podkreśla wrocławski parlamentarzysta.
Wczoraj donosiliśmy, że sprawą muru na bulwarze Dunikowskiego, zasłaniającego widok na Odrę i Ostrów Tumski, zajął się prezydent Wrocławia.
- Mur, który został odbudowany w ramach prac przy Wrocławskim Węźle Wodnym nie będzie wyższy niż 100 centymetrów - zapowiedział Rafał Dutkiewicz.
Urzędnicy tłumaczą, że rzeczywiście mur ma obecnie ponad 120 centymetrów, ale prace w tym miejscu jeszcze się nie zakończyły i teren przy Odrze zostanie podniesiony oraz wyrównany. Po zakończeniu inwestycji murek ma wystawać maksymalnie 90-100 centymetrów nad ziemię.
W sprawę zaangażował się również Michał Jaros, wrocławski poseł Platformy Obywatelskiej.
- Wylać dziecko z kąpielą - to najlepszy komentarz do tego, co w ostatnich dniach dzieje się wokół muru przy bulwarze Dunikowskiego. Niestety w tym przypadku urzędnicy pokazali, do czego może prowadzić bezrefleksyjne stosowanie prawa - tłumaczy Michał Jaros.
Poseł podkreśla, że za sprawą nieodpowiedniej urzędniczej decyzji, miasto oszpeciło jeden z najpopularniejszych deptaków nad Odrą.
- Zgoda, bezpieczeństwo spacerujących jest istotne, ale czy rzeczywiście usprawiedliwia to ograbienie bulwaru z jego największego uroku, czyli pięknej panoramy? I czy po prostu nie można było tego zrealizować inaczej? - pyta Jaros.
Wrocławski parlamentarzysta przypomina, że to miejska konserwator zabytków stwierdziła, że mur wpisuje się w historyczny charakter tego miejsca i ma nawiązywać do znajdującego się w pobliżu Bastionu Ceglarskiego, spełniając funkcję zabytkową, a nie rekreacyjną.
- Po pierwsze, moim zdaniem, te dwa zadania nie wykluczają się wzajemnie, bo przykłady z całej Polski pokazują, że może być i z duchem historii i rekreacyjnie. Po drugie, tak samo jak ten szczelny i surowy mur, bezpieczeństwa może strzec równie wysoka, ażurowa balustrada, zachowana nie w ultranowoczesnym, ale zabytkowym stylu. Tego samego zdania jest zresztą większość wrocławian, która oczekuje, że wygląd tego miejsca wróci jednak do normy - podkreśla Michał Jaros.
Poseł zwrócił się z interwencją w tej sprawie do nadzorującego prace Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej i miejskiego konserwatora zabytków. Zapowiada, że jeśli będzie taka potrzeba, to pójdzie także poziom wyżej – do wojewódzkiego konserwatora zabytków.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze