Trzy lata sukcesów, w czwartym roku posucha? Wszystko wskazuje na to, że piłkarzom Śląska Wrocław nie uda się awansować do pierwszej ósemki Ekstraklasy i powalczyć o miejsce na ligowym podium. Śląsk ma co prawda jeszcze szanse matematyczne, ale misja awansu do lepszej połowy tabeli będzie równie trudna, jak wspinaczka po drabinie na Mount Everest.
Dopiero trzynaste miejsce w ligowej stawce, 29 pkt. w dorobku i aż siedem “oczek” straty do miejsca nr osiem - ostatniego, które gwarantuje grę o mistrzostwo Polski. Tak obecnie prezentuje się sytuacja Śląska Wrocław i już na pierwszy rzut oka widać, że - co tu dużo mówić - jest niewesoła. Bo Śląsk, o czym nie trzeba przypominać, w ostatnich trzech latach był jednym z zespołów rozdających karty w Ekstraklasie. Brązowy medal, mistrzostwo, wicemistrzostwo i Superpuchar Polski to dorobek, który mówi sam za siebie. Dlatego nieobecność Śląska w rywalizacji o medale będzie jednym z największych negatywnych zaskoczeń obecnego sezonu Ekstraklasy.Na początku rozgrywek, gdy wrocławianie w wakacje w ładnym stylu wyrzucili z eliminacji Ligi Europy belgijski Club Brugge i walczyli godnie w Hiszpanii z renomowaną Sewillą, mało kto się spodziewał, iż wiosną Śląsk będzie musiał się bić o miejsce w strefie medalowej. Wrocławianie porwali ze sobą piłkarską Polskę, a ich występy na boiskach Europy były recenzowane z uznaniem. Ówczesny trener zespołu Stanislav Levy studził jednak ten optymizm. Apelował, prosił i tłumaczył, że potrzebuje wzmocnień, aby zespół mógł grać o najwyższe cele. Transferów było jednak jak na lekarstwo, Śląsk dołował, a Czech stracił posadę. Można powiedzieć, że padł ofiarą własnego czarnego proroctwa. I jest współwinny tego, że Śląsk ugrzązł w ligowej szarzyznie. Zadanie posprzątania po Levym przypadło trenerowi Tadeuszowi Pawłowskiemu. Nowy szkoleniowiec zabrał się do pracy z entuzjazmem, stosuje różne triki, aby wskrzesić ducha w zespole. Poprowadził już Śląsk w trzech meczach i pod jego wodzą wrocławianie zdobyli pięć pkt. Nie jest to dorobek rzucający na kolana, choć widać pewne oznaki poprawy jakości gry Śląska. To jednak prawdopodobnie nie wystarczy do tego, aby broniący brązowego medalu Śląsk załapał się do strefy medalowej.
Walka o miejsce w górnej połowie tabeli zapowiada się ciekawie. Tak na dobrą sprawę ścierać się o nie będą zespoły od miejsca nr pięć (które aktualnie zajmuje Górnik Zabrze) do miejsca nr 13, należące obecnie do Śląska Wrocław. Przyjrzyjmy się, jaki rozkład jazdy ma każdy z zespołów, który planuje się załapać do gry o medale:
- Górnik Zabrze: Śląsk Wrocław (wyjazd), Jagiellonia Białystok (dom), Cracovia (wyjazd), Lech Poznań (dom)
- Pogoń Szczecin: Ruch Chorzów (dom), Korona Kielce (wyjazd), Piast Gliwice (wyjazd), Widzew Łódź (dom)
- Jagiellonia Białystok: Korona Kielce (dom), Górnik Zabrze (wyjazd), Lech Poznań (wyjazd), Piast Gliwice (dom)
- Zawisza Bydgoszcz: Wisła Kraków (wyjazd), Śląsk Wrocław (dom), Legia Warszawa (wyjazd), Ruch Chorzów (dom)
- Lechia Gdańsk: Lech Poznań (wyjazd), Piast Gliwice (dom), Zagłębie Lubin (dom), Śląsk Wrocław (wyjazd)
- Cracovia: Podbeskidzie Bielsko-Biała (wyjazd), Widzew Łódź (dom), Górnik Zabrze (dom), Korona Kielce (wyjazd)
- Korona Kielce:Jagiellonia Białystok (wyjazd), Pogoń Szczecin (dom), Ruch Chorzów (wyjazd), Cracovia (dom)
- Piast Gliwice: Legia Warszawa (dom), Lechia Gdańsk (wyjazd), Pogoń Szczecin (dom), Jagiellonia Białystok (wyjazd).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze