Wrocławska firma CancerCenterAI stworzyła narzędzie, które może zrewolucjonizować walkę z rakiem na całym świecie. To system, który pozwala znacznie szybciej i skuteczniej wykryć komórki nowotworowe, a do tego błyskawicznie skonsultować diagnozę z innymi lekarzami. Narzędzie nie powstało przypadkiem. Inżynierowie stworzyli je, gdy nowotwór zaatakował głowę siostrzeńca założyciela firmy. - To Kuba jest naszą prawdziwą inspiracją. Chłopiec został błędnie zdiagnozowany. Miał szczęście wygrać walkę z rakiem. Ale to dzięki niemu dowiedzieliśmy się z pierwszej ręki, jak nieefektywny i powolny jest proces diagnozy raka - mówią młodzi przedsiębiorcy.
- Może się wydawać, że medycyna jest dziś zdigitalizowana. A wcale tak nie jest. Szacuje się, że w samej Ameryce 90% laboratoriów związanych z onkologią nadal pracuje na mikroskopie i na papierowych dokumentach - mówi Wojciech Kępa z CancerCenterAI. Postawienie diagnozy przez histopatologa trwa około dwóch tygodni.
Jak to wygląda w praktyce? - Od pacjenta pobierany jest materiał do badań. Trafia do laboratorium, gdzie przechodzi przez szereg procesów. Na koniec mamy szkiełko z materiałem, które które jest analizowane przez histopatologa. Lekarz na podstawie tego co widzi na tym szkiełku, wydaje diagnozę. Ten proces wygląda dziś tak, jak wyglądał 100 lat temu. A my możemy go znacznie przyspieszyć - przekonuje młody inżynier. Dodaje, że w diagnostyce i terapii raka proces podejmowania decyzji wymaga łączonej opinii patologów, radiologów, genetyków i onkologów. Na dodatek problemem światowym jest niedobór naprawdę doświadczonych fachowców, z którymi można skonsultować najbardziej skomplikowane przypadki.
Co wymyślili wrocławscy inżynierowie? - Łączymy nową technologię obrazowania medycznego z najbardziej zaawansowanymi i futurystycznymi rozwiązaniami z dziedziny matematyki i informatyki - tłumaczą. Czyli? - Nasze oprogramowane, dzięki kamerze nakładanej na okular mikroskopu, pozwala zdigitalizować to, co znajduje się na szkiełku. Przenieść to do komputera. Ten plik lekarz może obejrzeć na ekranie, przeanalizować go, skonsultować - tłumaczy Kępa. - Wyobraźmy sobie operację. Chirurg podejrzewa nowotwór i wysyła do patomorfologa w szpitalu próbkę materiału. Ten ma 20 minut na diagnozę, bo pacjent leży rozkrojony na sali operacyjnej. Dziś to ogromny problem. W trudniejszych przypadkach histopatolog nie może skonsultować tego z innym specjalistą, bo nie wyśle przecież w tak krótkim czasie szkiełka kurierem. Jest skazany na siebie. Nawet jeśli nie jest pewien, musi wydać jakąś diagnozę, czasem będzie ona błędna. A dzięki naszemu rozwiązaniu, jednym kliknięciem może wysłać obraz do innego lekarza, który może podzielić się swoją wiedzą. To może być specjalista nawet z drugiego końca świata - opowiada wrocławianin. Jest też sztuczna inteligencja, która wspomaga w diagnozie. - Oczywiście nie zastąpi lekarza. Ale to trzecie oko. Mamy kilka algorytmów, dzięki którym trudniej przeoczyć komórki nowotworowe - podkreśla Wojciech Kępa.
Ten system pracuje już w kilkunastu miejscach w Polsce - szpitalach i laboratoriach. Ale władze Dolnego Śląska chcą pomóc inżynierom z Wrocławia zaistnieć także poza Polską. Samorządowcy wysłali ich na targi technologiczne, najpierw do Kanady, teraz do USA. - Nie byłoby to możliwe, gdyby nie projekt Going Global 4.0. To już jego kolejna edycja. W jej ramach zaplanowaliśmy 28 misji gospodarczych dla 280 przedsiębiorców - podkreśla wicemarszałek Dolnego Śląska Wojciech Bochnak.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze