1,5 roku pozbawienia wolności to kolejny wyrok dla byłego senatora Józefa Piniora. Sąd w poniedziałek uznał go winnym 4 z 5 postawionych mu zarzutów w ramach drugiego już procesu. Chodzi o poświadczenie nieprawy w składanych przez polityka oświadczeniach majątkowych. Były senator został uniewinniony za to za przyjęcie wynagrodzenia za wykład, którego nie poprowadził. Wcześniej były senator i jego asystent zostali prawomocnie skazani za przyjmowanie łapówek.
To już drugi proces byłego senatora Józefa Piniora , który obecnie odbywa już karę 1,5 roku pozbawienia wolności w warunkach dozoru elektronicznego. Podobnie, jak podczas poprzedniego, legendarny działacz dolnośląskiej Solidarności i były senator z ramienia Platformy Obywatelskiej nie przyznał się do winy, przekonywał, że sprawa ma charakter polityczny i jego zdaniem jest związana z zemstą za jego obecną działalność antyrządową (aktywnie uczestniczył m.in. w działaniach KOD-u czy protestach w obronie „Wolnych Sądów”).
Tej argumentacji po raz kolejny nie podzielił wrocławski sąd, który uznał, byłego senatora winnym czterech z pięciu stawianych mu zarzutów dotyczących złożenia niezgodnych z prawdą oświadczeń majątkowych. Sąd nie przyjął tłumaczeń Piniora, że pożyczki, których nie wykazał w oświadczeniu, miały być zaciągane na korzyść innych osób, a polityk miał być kimś w rodzaju ich żyranta, a nie beneficjenta. Zdaniem sądu zatajenie informacji o zobowiązaniach było oczywistym złamaniem prawa przez ówczesnego parlamentarzystę.
Sąd uniewinnił Piniora za to za przyjęcie wynagrodzenia za wykład, którego w rzeczywistości nie było. Chodzi o zdarzenie z 2014 roku, kiedy to polityk miał zawrzeć umowę zlecenie z jedną z firm na cykl wykładów w ramach studiów podyplomowych na Uniwersytecie Ekonomicznym. Wrocławski sąd nie dopatrzył się tu oszustwa i przyjął tłumaczenia byłego senatora, że pieniądze przyjęte w ramach umowy zostały potraktowane przez niego jako zaliczka, a następnie zwrócone.
W tym samym procesie łączy wyrok 5 lat pozbawienia usłyszał asystent byłego senatora, który miał przyjmować łapówki za załatwianie różnych spraw i powoływanie się na wpływy m.in. we wrocławskim magistracie, Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego, Dolnośląskiej Instytucji Pośredniczącej i szeregu innych instytucji. Wyroki usłyszało też kilku przedsiębiorców, którzy mieli zlecać załatwianie tych spraw.
Poniedziałkowy wyrok Sądu Rejonowego dla Wrocławia Śródmieścia nie jest prawomocny, co oznacza, że strony mogą się od niego odwołać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze