Reklama

Wyspa Słodowa 7 krytycznie o konsultacjach: są fasadowe i pasywne. Dla prezydenta to listek figowy

11/03/2015 00:00

Członkowie grupy Wyspa Słodowa 7 bardzo krytycznie oceniają dotychczasowy przebieg konsultacji społecznych w sprawie kamienicy stojącej na tej wyspie. Ich zdaniem są one fasadowe i pasywne. - Konsultacje są listkiem figowym, potrzebnym urzędującemu prezydentowi, aby dać sygnał opinii publicznej, że traktuje ją serio - tłumaczą.

Przypomnijmy, na przełomie lutego i marca wystartowały konsultacje społeczne poświęcone jedynej kamienicy na Wyspie Słodowej.


 


Pierwotnie urzędnicy chcieli budynek sprzedać prywatnemu inwestorowi, ale pod naciskiem miejskich aktywistów z grupy inicjatywnej Wyspa Słodowa 7 zdecydowali się najpierw dopuścić wrocławian do głosu.


 


Jednak sam przebieg konsultacji członkom grupy Wyspa Słodowa 7 niespecjalnie się podoba. W środę rano na swoim fanpage"u na Facebooku zamieścili wpis krytykujący cały proces.

Reklama

 


- Za nami trzy spotkania informacyjne w sprawie konsultacji miejskich dotyczących przyszłości kamienicy Wyspa Słodowa 7. Niewiele, ale wystarczająco, aby zapytać o sens wydawania pieniędzy na coś, co nosi znamiona pozorowanych konsultacji. A jeśli nawet zarzut pozoranctwa jest na wyrost, to prezydent Dutkiewicz i tak nie traktuje konsultacji poważnie - podkreślają przedstawiciele WS7.


 

 


Tłumaczą, że co prawda wyniki konsultacji nie są wiążące, jednak władza powinna słuchać opinii mieszkańców i je uwzględniać w podejmowaniu decyzji, wszak skuteczne rządzenie wymaga żywej relacji, z tymi którzy władze wybrali.

Reklama

 


Aktywiści odnoszą się słów Rafała Dutkiewicza z wywiadu dla "Gazety Wyborczej", w którym prezydent mówi, że jeśli w kamienicy miałoby powstać centrum kultury, musiałby się znaleźć chętny, który wyłoży 2o mln złotych na remont budynku, bo miasto takich pieniędzy nie posiada. Dutkiewicz dodaje, że zupełnie nie zgadza się z argumentem, że własność prywatna zaprzeczy publicznemu charakterowi całej wyspy.
 


- Do tej pory nikt z urzędników biorących udział w spotkaniach informacyjnych nt. kamienicy i Wyspy Słodowej nie odpowiedział na pytanie dotyczące kosztów remontu budynku. Skąd bierze się kwota, o której mówi Rafał Dutkiewicz? I na jakiej postawie została wyliczona? Dlaczego tych wyliczeń nie ma w informacjach dotyczących konsultacji? Jak, mając szczątkową i tak dozowaną wiedzę, mieszkańcy mają wyrażać swoje opinie i zgłaszać pomysły? Wreszcie, jak w detalach prezydent wyobraża sobie centrum kultury, którego koszt tak dokładnie określa? - pytają członkowie grupy WS7.

Reklama

 


Podkreślają, że Rafał Dutkiewicz ma kompleksową wiedzę o nieruchomości i dawkując ją w wywiadach, nie ma czasu żeby się w konsultacje włączyć.


 


- Bowiem jak stwierdzili (na spotkaniach informacyjnych) pracownicy magistratu,  nie ma o czym ze stroną społeczną dyskutować - żadne pomysły nie trafiły do urzędu. Czy aby nie jest to alibi? Po lekturze wywiadu mamy wrażenie, graniczące z pewnością, że prezydentowi nie są potrzebne żadne pomysły. On dawno podjął decyzję - tłumaczą aktywiści.


 


Ich zdaniem pojawia się pytanie, czy w ogóle przy takim dictum ze strony prezydenta jest sens, żeby społeczne pomysły urzędowi miejskiemu przekazywać?

Reklama

 


- My zebraliśmy ich ponad 70. Nie ma gwarancji, że prezydent w ogóle rzuci na nie okiem. Ba, czy w ogóle jest sens sporządzać z pozorowanych konsultacji raport? Przecież Rafał Dutkiewicz nie musi go czytać. Dał wyraźnie do zrozumienia w wywiadzie, jaki ma pomysł dotyczący kamienicy. Sprzedać. Koniec, kropka - podkreślają członkowie grupy.


 


Dodają, że konsultacje są listkiem figowym, potrzebnym urzędującemu prezydentowi, aby dać sygnał opinii publicznej, że traktuje ją serio. Temu - ich zdaniem - zadaniu służy też promowane w internecie #wrocławrozmawia.

Reklama

 


- Prawda jest taka, że bardziej uzasadniony jest zwrot #wrocławnierozmawia - ironizują.


 


Przedstawiciele WS7 tłumaczą, że daje się odczuć, że marną frekwencję na spotkaniach urzędnicy uznają za dowód, że temat Wyspy Słodowej to bańka mydlana.


 


- Zadaliśmy na jednym z pierwszych spotkań pytanie, czy do konsultacji zaproszono studentów i jak promowana będzie idea konsultacji w tym środowisku. Nie uzyskaliśmy odpowiedzi. Szkoda, bo zdawałoby się, że w mieście, które aspiruje do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury i które przynajmniej deklaratywnie stawia na wspieranie obywatelskiego ducha wśród mieszkańców, mizerne zainteresowanie winno skutkować biciem na alarm. Mieszkaniec niedoinformowany, niezaangażowany i stojący z boku, jest jednak dla urzędników bardziej cenny. Brzmi smutnie? Ale to raczej prawda - wyjaśniają.

Reklama

 


Ich zdaniem nie ma sensu prowadzić konsultacji bez dobrej woli i wiary. Tłumaczą, że prezydent Wrocławia komunikuje się ze stroną społeczną za pośrednictwem mediów, w wywiadach, choć ma sposobność do udziału w bezpośrednich spotkaniach w ramach konsultacji.


 


- Na bazie tych doświadczeń można pesymistycznie ocenić konsultacje - jako fasadowe i pasywne. Nie pełnią funkcji partycypacyjnej, bo nie uwzględniają scenariusza, iż obywatele mogą mieć wpływ na podejmowanie decyzji. Prezydent to wyklucza. My mamy nadzieję, że wszystko, co dzieje się w ramach konsultacji będzie dokumentowane i na bieżąco udostępniane, aby każdy zainteresowany miał orientację, jak się sprawą mają. Żeby to przykre doświadczenie posłużyło jako solidna lekcja dla uczestników przyszłych konsultacji, aby uniknęli blamażu i nie padli ofiarą złudzeń - podsumowują członkowie grupy.
Tomek Matejuk

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości