Zakończyły się poszukiwania zaginionego Marka Staszaka. 32-latek wcześniej ostatni raz był wdziany na dworcu PKP w Kołobrzegu, gdy wsiadał do pociągu, którym miał się udać do Wrocławia. Na szczęście udało się go odnaleźć.
Marek w niedzielę, 23 stycznia, około godz. 6:35 wyszedł z domu w Kołobrzegu, a ostatni raz był widziany o 12:30 na miejscowym dworcu PKP, gdzie wsiadł do pociągu, którym miał się udać do Wrocławia. Od tamtej pory nie skontaktował się z rodziną i nie wrócił do miejsca zamieszkania. Mężczyzna wziął ze sobą dokumenty.
Zaginiony jest szczupły, ma 190 cm wzrostu, krótkie blond włosy, zielononiebieskie oczy oraz liczne tatuaże, m.in. motyw diablicy na szyi, na lewej ręce smok oraz puzzle, na prawym nadgarstku liść, a na prawej ręce napis "Solidarność, ojczyzna, braterstwo".
W dniu zaginięcia był ubrany w szarą kurtkę, czarne dresowe spodnie, szarą czapkę z zielonymi napisami i czarne buty za kostkę z brązowym kożuszkiem w typie traperów. Miał przy sobie granatowy plecak firmy adidas oraz saszetkę.
Na szczęście mężczyzna został szczęśliwie odnaleziony.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze