Partia Zieloni - zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami - złożyła we wtorek wniosek do Najwyższej Izby Kontroli o przeprowadzenie kompleksowego badania finansów naszego miasta. - Najpoważniejszy zarzut dotyczy finansowania niepotrzebnych, bizantyjskich inwestycji typu „igrzyska”, jak podczas Euro 2012, a nie zaspokajanie potrzeb mieszkanek i mieszkańców - tłumaczą przedstawiciele partii.
Wrocławscy Zieloni od dłuższego czasu domagają się niezależnego raportu o sytuacji finansowej naszego miasta. Jeszcze w trakcie kampanii przed listopadowymi wyborami samorządowymi zapowiadali złożenie wniosku o kompleksową kontrolę finansów Wrocławia do Najwyższej Izby Kontroli.
- Chcemy, aby Wrocław był przyjaznym miejscem do życia dla mieszkańców, aby tu się osiedlali, a nie wyprowadzali się do sąsiednich gmin wiejskich - tłumaczyli Zieloni.
Teraz - zgodnie z wcześniejszą deklaracją - wrocławskie koło Partii Zieloni przygotowało stosowny wniosek do NIK.
We wtorek 23 grudnia Agnieszka Grzybek, przewodnicząca Partii Zieloni, i Radosław Gawlik, przedstawiciel wrocławskich Zielonych i były wiceminister środowiska, przekazali wniosek wiceprezesowi NIK.
Jak tłumaczą przedstawiciele Zielonych, partia zarzuca prezydentowi Wrocławia Rafałowi Dutkiewiczowi i jego urzędnikom doprowadzenie do bardzo złej sytuacji finansowej miasta. Podkreślają, że samorząd Wrocławia, czyli wszyscy jego mieszkańcy i mieszkanki, mają około 5,5 miliarda zł długu, z czego większość ukryta jest w miejskich spółkach.
- Najpoważniejszy zarzut dotyczy finansowania niepotrzebnych, bizantyjskich inwestycji typu „igrzyska”, jak podczas Euro 2012, a nie zaspokajanie potrzeb mieszkanek i mieszkańców. Z powodu obecnego zadłużenia Wrocław może mieć problem z wykorzystaniem unijnych funduszy w latach 2014-2020 - mówi Agnieszka Grzybek.
Wtóruje jej Radosław Gawlik.
- Powinniśmy poznać stan zadłużenia ukrytego w licznych spółkach miejskich. Miasto poprzez te spółki zaciągało długi na ich koszt. Wymowny jest tu przykład zadłużenia MPK, kluczowego dla funkcjonowania miasta, dotowanego z podatków i opłat mieszkańców i mieszkanek przedsiębiorstwa transportu publicznego. Po zakupie nowoczesnych tramwajów jego dług systematycznie rośnie z 25 mln zł w 2011 roku do 45,3 mln zł w 2013 roku, a ostatnio złożył dymisję jego wieloletni dyrektor - tłumaczy Gawlik.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze