Koszykarze FutureNet Śląska przegrali pierwsze spotkanie w tym sezonie. Wrocławianie w wyjazdowym starciu musieli uznać wyższość AZS-u AGH Kraków, z którym przegrali 88:97. Kluczową dla losów spotkania była czwarta kwarta, wygrana przez gospodarzy 36:29. Tradycyjnie najjaśniejszym punktem WKS-u był Aleksander Dziewa (24 punkty), a równie dobre występy odnotowali Norbert Kulon (23) i Robert Skibniewski (15).
Wynik spotkania celną trójką otworzył Aleksander Dziewa, ale obie drużyny miały duży problem ze złapaniem płynności w ataku. To skutkowało częstymi wycieczkami na linię rzutów wolnych. Wrocławianie prowadzili nieznacznie, kiedy dwie kolejne akcje na punkty zamienił Maciej Koperski. Po stronie Śląska efektownym wsadem odpowiedział Maciej Krakowczyk, a pod koszem niezawodny jak zawsze był Aleksander Dziewa. Po 10 minutach gry było 20:18 dla gości.
Druga część gry wyglądała podobnie do czasu, gdy w jej końcówce inicjatywę przejęli krakowianie. W ostatnich 4 minutach gospodarze zaliczyli serię 15:3, dzięki czemu prowadzili do przerwy 44:36. Wrocławianie popełniali sporo prostych błędów w obronie i poza trafieniem Aleksandra Dziewy, ani razu nie przymierzyli już zza linii 6,75 m. (1/9). Dodatkowo mieli na koncie już 18 fauli.
Trzecia kwarta okazała się jeszcze trudniejsza od poprzedniej. Zawodnicy AGH dzięki konsekwentnej, twardej obronie nie dopuszczali wrocławian do zbyt wielu otwartych pozycji. FutureNet Śląsk popełnił w dodatku kilka strat, które na efektowne wsady zamienił Iwan Wasyl. Rywale utrzymywali przewagę przez większość tej części gry, ale końcówka tym razem należała do gości. Przed czwartą kwartą, po punktach Aleksandra Dziewy i Norberta Kulona, Trójkolorowi zbliżyli się do AGH na 2 punkty (59:61).
Początek decydującej części meczu zwiastował wyrównaną walkę, kolejne minuty niestety bezsprzecznie należały jednak do gospodarzy. Po trójkach Konrada Mamcarczyka i Macieja Koperskiego krakowianie odskoczyli na 9 oczek (80:71). Do końca spotkania pozostawało jeszcze kilka minut i wydawało się, że zwycięstwo wciąż jest w zasięgu zawodników Radosława Hyżego. I choć Wojskowi nie zawodzili pod koszem rywali, nie byli w stanie dogonić ich przez własne błędy w obronie. AGH wygrało ostatecznie 97:88.
- Mieliśmy dużo problemów w grze jeden na jeden. Sędziowie gwizdali bardzo skrupulatnie, ale nasza porażka nie jest ich winą. Zespół z Krakowa pokazał dużo determinacji i pokonał nas w prostych elementach - to boli najbardziej. Wiedzieliśmy kto rzuca, a kto nie, że są mocni na zbiórce. Jest to dla nas nauczka, musimy opuścić nieco głowę, spojrzeć w lustro i dostrzec, że nie jesteśmy aż tak mocni, jak byśmy chcieli. Fundamenty naszej gry zostały obnażone i dotyczy to najbardziej zawodników, którzy w statystykach wypadli najlepiej - ocenił spotkanie trener Hyży. - Dobrze, że takie spotkanie zdarzyło się teraz. Potrzebowaliśmy meczu, który obnaży nasze słabości i niektórym z nas pokaże, w którą stronę powinniśmy zmierzać - dodał.
Po siedmiu wygranych meczach, nadszedł w końcu czas na przegraną. Porażka może jednak okazać się dla Trójkolorowych dodatkowym motywacyjnym bodźcem, który w tym tygodniu będzie wyjątkowo potrzebny. Drużynę Radosława Hyżego czekają bowiem dwa kolejne trudne starcia, a pierwsze z nich niewątpliwie będzie bardzo emocjonujące. W środę - 7 listopada - wrocławianie zmierzą się z Górnikiem Trans.eu Wałbrzych.
AZS AGH Kraków - FutureNet Śląsk 97:88 (18:20, 26:16, 17:23, 36:29)
AZS AGH: Koperski 22 (3), Zych 16 (2), Wasyl 15, Marncarczyk 15 (2), Sadło 8 (1), Borówka 6, Podworski 6, Czerwonka 5 (1), Kędel 4, Pachołek 0, Nowacki 0.
FutureNet Śląsk: Dziewa 24 (1), Kulon 23 (1), Skibniewski 15 (1), Żeleźniak 7 (1), Krakowczyk 6, Musiał 5, Michałek 4, Leńczuk 2, Pietras 2, Sasik 0.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze