Prokuratura bada sprawę śmierci mężczyzny, który zmarł w policyjnym radiowozie w drodze do szpitala. Chwilę wcześniej policja znalazła go pijanego pod jednym z marketów. Do całej sytuacji doszło w piątek wieczorem w Jelczu - Laskowicach.
Mężczyzna leżał pijany obok jednego z marketów w Jelczu-Laskowicach. Policjanci, którzy przybyli na miejsce podjęli decyzję o doprowadzeniu go do izby wytrzeźwień. Gdy jechali radiowozem do szpitala, aby skonsultować najpierw stan mężczyzny z lekarzem zauważyli, że mężczyzna z pozycji siedzącej nagle się osunął. Zatrzymali więc pojazd i zaczęli udzielać mu pierwszej pomocy. W tym samym czasie, za pośrednictwem dyżurnego jednostki, wezwali także pogotowie ratunkowe.
- W pewnym momencie koniecznym dla ratowania życia mężczyzny, stało się podjęcie resuscytacji krążeniowo-oddechowej, którą policjanci rozpoczęli i kontynuowali wspólnie z ratownikami medycznymi. Niestety te trwające kilkadziesiąt minut działania, nie przyniosły pożądanych efektów i lekarz stwierdził jego zgon. Mężczyzna nie miał zewnętrznych obrażeń ciała mogących mieć bezpośredni wpływ na jego śmierć - relacjonuje oficer prasowy policji w Oławie asp. szt. Wioletta Polerowicz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze