Obserwowany przez ponad 1,6 mln internautów popularny polski youtuber Jawor wziął na tapet rejsy wycieczkowe w Warszawie, Gdańsku i Wrocławiu. Przejażdżkę po Odrze ocenił najniżej. - Do Warszawy bym wrócił, tu - za cholerę. Pomyśleć, że specjalnie po to jechałem do Wrocka. Nie opłacało się - skwitował swoją wizytę w naszym mieście.
Na rejs po Odrze Jawor wybrał niewielki statek cumujący obok Mostu Piaskowego. Kilkadziesiąt minut spędzonych na rzece kosztowało go 70 złotych.
- Widać, że rzadko kiedy tu sprzątają - narzekał już na początku. Skarżył się też, że nigdzie na pokładzie nie widać kamizelek ratunkowych, dlatego za bezpieczeństwo pasażerów przyznał tylko 2 punkty na 10. Lepiej ocenił jakość audioprzewodnika (8/10) oraz zgodność łodzi ze zdjęciem w internecie (10/10). Nie potwierdził też, by łódź wydzielała mnóstwo spalin, co krytykował jeden z internautów w komentarzach.
Najgorzej więc nie było, ale na tle Gdańska i Warszawy rejsy we Wrocławiu wypadły najsłabiej. Pierwsze miejsce youtuber przyznał przejażdżce po Motławie w Gdańsku, a Wrocław przegrał nawet z Warszawą.
- Wisła była ładniejsza, bo była szersza. Ciekawsze rzeczy były dookoła i tak dalej - tłumaczył Jawor. - Druga sprawa: statek był dużo lepszy, mimo że był starszy i nie wyglądał tak "premium" jak we Wrocławiu. Było dużo miejsca. Jak chciałeś, mogłeś schować się w cieniu. Tutaj musiałem siedzieć bite 40 minut w słońcu. Audiobook też był lepszy - narzekał.
- Do Warszawy bym wrócił, tu - za cholerę. Pomyśleć, że specjalnie po to jechałem do Wrocka. Nie opłacało się - skwitował.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Odra w granicach Wrocławia ma mnóstwo śluz, z których ci „żeglarze” w ogóle nie korzystają, przez co mało atrakcyjne są te wycieczki. Gdyby rejsy odbywały się tylko w dół rzeki za AOW to byłaby niesamowita przygoda - powrót przez Bartoszowice. W okresie letnim trudno byloby o zakup biletów. No, ale „żeglarze” sami sobie w kil strzelają - nikt za nich ścieżki do RZGW nie przetrze.
W Zabużańskim mieście rządzącym przez Sutryka nic mnie nie zdziwi. Szukajmy Wielkiej Stopy, może znajdziemy. Gdzie tam śluzy, i Odra dla Wrocławian. Ważne że w Mikstacie kot jest najedzony. Ważne że wszystko po mikstacku jakoś płynie.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Odra w granicach Wrocławia ma mnóstwo śluz, z których ci „żeglarze” w ogóle nie korzystają, przez co mało atrakcyjne są te wycieczki. Gdyby rejsy odbywały się tylko w dół rzeki za AOW to byłaby niesamowita przygoda - powrót przez Bartoszowice. W okresie letnim trudno byloby o zakup biletów. No, ale „żeglarze” sami sobie w kil strzelają - nikt za nich ścieżki do RZGW nie przetrze.
W Zabużańskim mieście rządzącym przez Sutryka nic mnie nie zdziwi. Szukajmy Wielkiej Stopy, może znajdziemy. Gdzie tam śluzy, i Odra dla Wrocławian. Ważne że w Mikstacie kot jest najedzony. Ważne że wszystko po mikstacku jakoś płynie.