W późny, sobotni wieczór, na skrzyżowaniu Legnickiej i Metalowców, ruch tramwajów zablokowały zwłoki mężczyzny, znalezionego na torowisku w stanie agonalnym. Służby wyjaśniają okoliczności tego zdarzenia.
Przyczyna tej tragedii jest na razie nieznana. Wyjaśniają ją policja, prokuratura oraz komisja wypadkowa MPK Wrocław. Na tę chwilę trudno ocenić, czy mężczyzna w wieku 50-60 lat zmarł na torowisku po zderzeniu z tramwajem, czy z innego powodu. Zauważył go motorniczy, który zatrzymał tramwaj na widok ciała.
- Mężczyzna dawał jeszcze wtedy oznaki życia. Strażnicy miejscy podjęli próbę ratowania go, niestety bez skutku - mówi Krzysztof Balawejder, prezes MPK Wrocław, który przyjechał na miejsce. - Na tramwaju, który przejechał tamtędy ostatni, brak śladów kolizji. Okoliczności zdarzenia są jeszcze nieznane.
Tramwaje linii 3, 10 i 20, jadące w stronę Pilczyc i Leśnicy, kursowały stałą trasą tylko do Kwiskiej, skąd MPK rozwoziło pasażerów autobusami „za tramwaj". Tramwaje awaryjnie skręcały na Kozanów.
Tymczasem policja podaje, że prawdopodobnie doszło jednak do wypadku z udziałem tramwaju. - Przesłuchaliśmy świadków i zabezpieczyliśmy monitoringi, ale nie pozwoliło to na odtworzenie pełnego przebiegu zdarzenia, dlatego teraz zostanie powołany biegły. Śledztwo jest w toku - mówi Łukasz Dutkowiak z wrocławskiej policji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze