Skromnie, bo skromnie, ale z klasą i elegancko - tak wypadło pożegnanie sezonu ekstraklasy we Wrocławiu w wykonaniu piłkarzy Śląska. Podopieczni Tadeusza Pawłowskiego wygrali 1:0, notując tym samym ósmy z rzędu mecz bez porażki.
Pod względem czysto sportowym i dla Śląska, i dla Cracovii był to mecz o tzw. złotego ananasa. Oba zespoły przed tym spotkaniem były pewne utrzymania w Ekstraklasie i walczyły głównie o to, by zakończyć sezon na jak najwyższym miejscu i dzięki temu zarobić kilka groszy więcej do klubowej kasy.Ale dla kilku zawodników Śląska był to mecz, który wkrótce mogą wspominać z łezką wzruszenia w oku. Bo m.in. Dalibor Stevanović czy Marian Kelemen, którzy w ostatnich latach święcili ze Śląskiem jego wielkie sukcesy, najpewniej pożegnają się z Wrocławiem.
Uznanie kibiców dla zaangażowania popularnego “Milowego” było zaskoczeniem, bo do niedawna piłkarz miał z nimi na pieńku - zarzucano mu brak formy i właśnie zaangażowania. Pod okiem trenera Tadeusza Pawłowskiego Mila odzyskał jednak formę i fani Śląska zaczynają na powrót patrzeć na niego nieco bardziej przychylnie.
Tak na dobrą sprawę, więcej ciekawego działo się wokół samego meczu Śląska z Cracovią niż na boisku. Przed spotkaniem przez Wrocław przeszła potężna ulewa. Miasto było sparaliżowane - zwłaszcza na drogach dojazdowych do stadionu. I było jasne, że może paść negatywny rekord frekwencji. Ostatecznie potyczkę Śląska z Cracovią obejrzało nieco ponad 6 tys. widzów i rekordowy poziom stadionowej pustki nie został pobity, co nie zmienia faktu, że na stadionie między rzędami pustych krzesełek hulał wiatr.
Śląsk Wrocław - Cracovia Kraków 1:0 (1:0)
Bramka: Dudu Paraiba (31.)
Śląsk Wrocław: Kelemen - Zieliński, Grodzicki, Kokoszka, Dudu - Flavio Paixao, Droppa, Stevanović (84. Kaźmierczak), Mila (66. Machaj), Dankowski (75. Pich) - Marco Paixao.
Cracovia: Pilarz - Kuś, Żytko, Mikulić, Marciniak - Boljević (86. Szewczyk), Zejdler (59. Kapustka), Budziński, Papadopoulos (70. Bernhardt), Ntibazonkiza - Nowak.
Żółte kartki: Żytko, Kuś, Kapustka.
Sędzia: Marcin Borski (Warszawa).
Widzów: ok. 6 tys.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze