Po takim meczu trudno się dziwić, że oba zespoły w tym sezonie muszą się bronić przed spadkiem z Ekstraklasy. Śląsk Wrocław wymęczył zwycięstwo 1:0 nad Zagłębiem Lubin, strzelając gola na wagę wygranej tuż przed końcem spotkania. Autorem złotej bramki był niezawodny Portugalczyk Marco Paixao, dla którego był to ligowy gol nr 17.
To był mecz równie atrakcyjny, co borowanie zębów bez znieczulenia. Goście z Lubina zagrali… Zastanawiamy się, czy słowo “zagrali” jest tutaj właściwe. Bo piłkarze Zagłębia owszem, przebywali na boisku w 11, zdarzało się, że przemieszczali się po nim inaczej niż dość szybkim truchtem, zdarzało się też, że stworzyli śladowe, ale jednak zagrożenie pod bramką Śląska. Ale przez zdecydowaną większość spotkania “Miedziowi” skupiali się na obronie, a na własną połowę do defensywy cofał się nawet napastnik Arkadiusz Piech. Słowem, do Wrocławia przyjechał tzw. autobus typowy dla trenera lubinian Oresta Lenczyka. To bardzo defensywne ustawienie, z którego doświadczony szkoleniowiec korzystał ochoczo także wtedy, gdy prowadził właśnie wrocławski Śląsk. Gościom zdarzały się nawet tak proste błędy, jak niecelne podania między zawodnikami stojącymi kilka metrów od siebie i wolnymi od krycia piłkarzy Śląska…Śląsk rozpoczął mecz z Zagłębiem w dość eksperymentalnym ustawieniu, bo na prawym skrzydle grał nominalny środkowy pomocnik, Czech Lukas Droppa. Z kolei w meczowej kadrze zabrakło chorych: Roberta Picha i Mateusza Machaja. Mimo różnych kadrowych zawirowań, wrocławianie w pierwszej połowie na tle anemicznego Zagłębia w pierwszej połowie meczu prezentowali się znacznie lepiej. Częściej prowadzili grę, a przez długie momenty nie schodzili z połowy rywala. Akcje Śląska na ogół szły jednak jak po grudzie, bo lubinianie - broniąc się całym zespołem - zupełnie nie zostawiali miejsca na rozgrywanie akcji. I Śląsk owszem, wymieniał podania, ale nijak nie mógł się przedrzeć do przodu, pod bramkę strzeżoną przez Silvio Rodicia. Czujność bramkarza z Chorwacji dwa razy sprawdził Marco Paixao, zmuszając go do odruchowych interwencji. W 43. minucie kapitan Śląska wręcz obudził niektórych kibiców przysypiających przez wyjątkowo nudny mecz, popisując się ładną “główką”. Bramkarz Zagłębia wyciągnął się jednak jak struna i odbił uderzenie Portugalczyka. Akcje z Marco Paixao w roli głównej to jedyne momenty z pierwszej połowy meczu warte zapamiętania. Więcej działo się na trybunach - kibice Śląska przygotowali efektowną oprawę, przy okazji przez niemal cały czas wyzywając się z fanatykami ekipy z Lubina.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze