W środę wieczorem na wrocławskim Rynku po raz kolejny środowiska lewicowe manifestowały swoje niezadowolenie związane z odrzuceniem przez sejm obywatelskiego projektu Ratujmy Kobiety, który zakładał m.in. liberalizację prawa aborcyjnego i dopuszczał aborcję na życzenie do 12 tygodnia ciąży. Po przemówieniach na Rynku, uczestnicy „Czarnego Protestu” przemaszerowali przed wrocławskie biura czterech największych ugrupowań parlamentarnych. Od polityków PO i N. domagano się wniesienia do sejmu poselskiego zakładającego złagodzneie obecnego prawa antyaborcyjnego.
Przypomnijmy, że środowy protest to już drugie wydarzenie, które ma związek z ubiegłotygodniowym głosowaniem w sejmie. Organizatorzy manifestacji nie mogą pogodzić się z tym, że m.in. za sprawą bierności posłów Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej (w głosowaniu nie wzięło udziału 39 parlamentarzystów tych partii, a do przegłosowania projektu zabrakło 9 głosów) sejm odrzucił przyjęcie do dalszych prac obywatelskiego projektu Ratujmy Kobiety złożonego przez środowiska lewicowe. W sejmie natomiast procedowany będzie projekt Zatrzymać Aborcję autorstwa Fundacji Życie i Rodzina. Projekt ten zakłada zakaz przeprowadzania abor cji, także z przyczyn eugenicznych.
Liderka Strajku Kobiet Marta Lempart rozpoczynając środowy protest pod pręgierzem przypomniała, że w ubiegłym tygodniu polski sejm głosował nad dwoma projektami związanymi z przepisami dotyczącymi wykonywania aborcji. Lempart nie kryła oburzenia odrzuceniem przez parlamentarzystów projektu, który miał zapewnić kobietom „pełnię praw reprodukcyjnych”. Nie zabrakło też ostrych słów pod kątem drugiej inicjatywy. – On nie zatrzymuje aborcji. On zwiększa jej cenę i ryzyko – oceniła projekt, który został przekazany do dalszego procedowania.
Liderka „Czarnych Protestów” stwierdziła też, że po procedurze, w której odrzucony został projekt liberalizujący aborcję, jej środowisko znalazło się w punkcie wyjścia. Wolontariuszki popierające liberalizację prawa aborcyjnego zapowiedziały, że na własną rękę rozpoczną kolportaż materiałów informujących o całej sytuacji. – Musimy cały Wrocław poinformować, że zostałyśmy same – apelowała do zgromadzonych Lempart
Po proteście na wrocławskim Rynku, uczestniczki strajku przy muzyce granej na żywo przez zespół „Podwórkowa Samba” przeszły pod wrocławskie siedziby PO, Nowoczesnej, Kukiz"15 i PiS-u. W dwóch pierwszych złożona została propozycja wniesienia do sejmu poselskiego projektu zakładającego m.in. liberalizację prawa aborcyjnego. Protestujący chcieli też, żeby partie te przeprowadziły na własny koszt kampanię promującą projekt.
– My jesteśmy opozycją. Nie ten, kto jest w telewizji, ale ten kto jest z nami tutaj. Ten, kto będzie z nami gdy będzie ciężko i gdy kamery sobie pójdą – mówiła na zakończeniu przemarszu pod siedzibą PiS-u Marta Lempart.
Chociaż organizatorzy informowali, że w urzędzie miejskim nie został zarejestrowany żaden przemarsz ulicami Wrocławia, w związku z czym każdy uczestnik musi dostać się pod biura partii „indywidualnie” przestrzegając przepisów o ruchu drogowym, część manifestujących na chwilę zablokowała wjazd na ulicę św. Antoniego, gdzie mieści się wrocławskie biuro Nowoczesnej. Do sprzeczki z policja doszło też na skrzyżowaniu ulic Świdnickiej i Kazimierza Wielkiego, gdzie policja nakazała rozwiązanie zgromadzenia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze