W piątkowy wieczór ulicami Wrocławia po raz siódmy przeszedł Marsz Patriotów. Maszerujący manifestowali swój patriotyzm i przywiązanie do ojczyzny. Podczas przemówień spalono flagę ukraińskich oddziałów UPA.
VII Marsz Patriotów rozpoczął się przed wrocławskim Dworcem Głównym od odśpiewania Roty. Następnie manifestanci przeszli na wrocławski Rynek. Podczas marszu wznoszone był hasła patriotyczne i antyunijne: „Cześć i chwała bohaterom”, „Polska dla Polaków, Polacy dla Polski”, „Precz z brukselską okupacją” czy „Bóg, honor i ojczyzna”.
Około godziny 18:00 marsz dotarł na wrocławski rynek, gdzie do zgromadzonych przemówił Jacek Międlar – były duchowny z parafii na Oporowie, znany ze swoich radykalnych poglądów. - Zabrano mi sutannę, koloratkę i brewiarz. Można zabrać mi rzeczy materialne, ale nikt nie zabierze mi wiary – mówił do zgromadzonych. - Polska potrzebuje patriotów. Musimy być silni żeby wygrać wojnę dobra ze złem – dodał Międlar.
W trakcie manifestacji organizatorzy wzywali do opuszczenia Unii Europejskiej i przestrzegano przed imigrantami ze wschodu. - Naszymi działaniami udało się zapobiec zalewowi islamistów, ale ze wschodu czeka nas najazd szowinistów – powiedział Jacek Międlar. Następnie działacze spalili flagę ukraińskich oddziałów Stepana Bandery .
Około godziny 18:30 odśpiewano hymn Polski i oficjalnie rozwiązano zgromadzanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze