– Wiele protestów organizowanych przez kobiety staje się najmocniejszymi i najcelniejszymi. Kobiecy aktywizm jest pełen wyrzeczeń, żmudny, zdeterminowany i przede wszystkim skuteczny – mówi Jakub Tabisz, jeden z twórców spektaklu dokumentalnego „Tutaj kobiety palą się lepiej”, który w lutym będzie można zobaczyć w Instytucie Grotowskiego w ramach przeglądu „Miesiąc na faktach”.
Michał Hernes: „Tutaj kobiety palą się lepiej” jest dokumentalnym obrazem protestującej Polski. Co zainteresowało was w odbywających się w Polsce protestach?
Jakub Tabisz: Dla mnie bezpośrednią inspiracją była kartka zawieszona na słupie w wiosce pod Szklarską Porębą. To była ulotka Czarnego Protestu i pomyślałem sobie, co to za osoba ma na tyle odwagi i determinacji by sama zacząć taką akcję. Chciałem się dowiedzieć, kim jest ta aktywistka i dlaczego postanowiła działać. Oczywiście dotarcie do tej anonimowej osoby nie było możliwe, jednak w toku pracy nad tematem, wielu rozmów i spotkań udało się nam spotkać rodzącą się na naszych oczach aktywistkę i te narodziny zobaczycie także w naszym spektaklu.
Protesty, które przetoczyły się przez Polskę, które zmusiły polityków do wycofania się z decyzji były organizowane głównie przez kobiety, totalnie oddolnie. Ten niesamowity fenomen jest trudny do zbadania, dotyczy w końcu dziesiątek tysięcy osób. Dlatego postanowiliśmy się skoncentrować na osobistych historiach kilku działaczek. Są to historie pełne odwagi, ale też zmęczenia, można powiedzieć psychicznego wypalenia. Wciąż jednak protest trwa.
Skąd teza, że polityka w Polsce ma twarz kobiet?
Bo to kobiet najmniej słuchają politycy. I na tej kontrze zbudowane są największe protesty, na niemożności bycia usłyszanym, na zdenerwowaniu, że mój głos jest dla kogoś nic nie warty i nie jest brany pod uwagę. Mam wrażenie, że w ostatnich latach kobiety wzięły sprawy w swoje ręce i przestały ustępować pola w polityce. Teraz to właśnie wiele protestów organizowanych przez kobiety staje się najmocniejszymi i najcelniejszymi. Nie przekłada się to jeszcze bezpośrednio na politykę. Wciąż kobiety są za mało reprezentowane w rządzie czy parlamencie. Jednak zmiana jest widoczna i jak to zwykle bywa zaczyna się w głowach. Do tego warto też dodać, że to politycy, głównie mężczyźni chcą ciągle decydować o życiu kobiety, o jej prawie do rodzenia czy nie rodzenia dziecka. Nic dziwnego, że kobiety tego nie mogą wytrzymać.
Czy teza, że polityka w Polsce ma twarz kobiet nie jest dyskryminacją protestujących mężczyzn?
Nie jest. Sam jestem mężczyzną, a biorę udział w manifestacjach i protestach i nie czuję się dyskryminowany. Chcemy spektaklem zwrócić uwagę na fenomen kobiecej aktywności, rosnący nieustannie na naszych oczach. Jednak ten fenomen, to zaangażowanie w walkę o ideały jest niezwykle kosztowne i o tym także mówimy właśnie z perspektywy kobiet, bo takie bohaterki spotkaliśmy i to właśnie ich przeżycia nas zainspirowały do stworzenia spektaklu. W poprzednim spektaklu („Paraliż - sprawa Igora Stachowiaka”) głównym bohaterem był mężczyzna, a więc parytet jest zachowany.
CZYTAJ TEŻ: BARDZO MOCNY "PARALIŻ". SPEKTAKL O SPRAWIE STACHOWIAKA [RECENZJA]
Czy Ogólnopolski Strajk Kobiet naprawdę zmienił oblicze naszego kraju i w jakim sensie?
Myślę, że strajk udowodnił wielu kobietom, że mają ogromną siłę. Pozwolił im się zjednoczyć wokół sprawy i to działa na wielu poziomach w wielu miejscach. Dla bardzo wielu aktywistek to był ich pierwszy raz. W spektaklu koncentrujemy się na sprawie księdza oskarżonego o pedofilię. Działaczki strajku z całej Polski przyjeżdżają do sądu w Zgorzelcu, by wesprzeć swoją koleżankę. I to wsparcie odnosi skutek. Można pomyśleć po tej jednej jakże ważnej, ale mimo wszystko bardzo lokalnej akcji, że kobiety ze strajku odkryły prawdziwy sposób na zmianę naszego kraju. No ale o tym dowiecie się więcej na premierze, bo jest to dla mnie ogromne zaskoczenie, że pewne rzeczy po prostu działają w taki sposób.
CZYTAJ TEŻ: "TEATR DOKUMENTALNY TO CZASEM MROŻĄCE KREW W ŻYŁACH HISTORIE [WYWIAD]
Czy faktycznie kobiecy aktywizm nie jest tylko „wielkomiejską fanaberią elit”?
Zgorzelec, Kłodzko, Ruszów - to nie są wielkie miejscowości. Kobiecy aktywizm jest pełen wyrzeczeń, żmudny, zdeterminowany i przede wszystkim skuteczny. Jeżeli ktoś mówi, że nie macie nic do powiedzenia, że nic nie zmienicie, to właśnie w małej miejscowości jedna, dwie, cztery osoby robią różnicę. Właśnie w takim Ruszowie pomiędzy Jelenią Górą, a Zgorzelcem, gdzie władzę stanowi proboszcz, a jedynym miejscem stałych spotkań poza kościołem są szkoła i sklep jeden głos, jedno zdarzenie, jedna akcja zmieniają wszystko.
Czy teatr jako protest też ma w Polsce twarz kobiet?
Kobiet, mężczyzn, homoseksualistów, uchodźców, ekologów, opiekunów zwierząt, dzieci, staruszków, nauczycieli, lekarek, pielęgniarek, itd., itd. - teatr ma twarz ludzi, którzy stają się bohaterami naszych spektakli. Jeżeli chcecie dowiedzieć się, kim są ci ludzie, przyjdźcie w lutym do Instytutu Grotowskiego.
CZYTAJ TEŻ: MNIEJSZOŚCI SEKSUALNE, KOBIECY AKTYWIZM I OBYWATELSKIE NIEPOSŁUSZEŃSTWO W INSTYTUCIE GROTOWSKIEGO
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze