Reklama

Wrocławianin, który rzucił wyzwanie Marksowi. Zginął przez pojedynek o kobietę


Rzucił wyzwanie Marksowi, uwiódł robotnicze tłumy i jako syn żydowskiego kupca z Wrocławia stał się jednym z najpotężniejszych ludzi Europy. Ferdinanda Lassalle’a nie zatrzymały więzienia ani pruska policja. Zatrzymała go miłość.


Wrocław, 1825 rok. W żydowskiej rodzinie kupca jedwabiu rodzi się chłopak, który miał przejąć rodzinny interes, a zamiast tego wybrał filozofię, politykę i robotnicze wiece. Ferdinand Lassalle szybko nauczył się, że historia nie dzieje się tylko w książkach — trzeba ją także umieć wykrzyczeć ze sceny.

Najpierw zrobiło się o nim głośno dzięki hrabinie Sophie von Hatzfeldt. Choć nie był adwokatem, przez lata prowadził jej walkę o rozwód i majątek, wikłając pruską arystokrację w dziesiątki procesów. Wygrana przyniosła jej wolność, a jemu pieniądze, kontakty i legendę rewolucjonisty z salonów.

Reklama

Potem wyszedł do robotników. W 1863 roku w Lipsku założył Powszechny Niemiecki Związek Robotniczy — organizację, od której zaczyna się historia niemieckiej socjaldemokracji. Nie stawiał na krwawą rewolucję, lecz na powszechne prawo wyborcze. Wierzył, że jeśli robotnicy dostaną głos, państwo będzie musiało ich usłyszeć. To dlatego zainteresował się nim sam Otto von Bismarck, wówczas pruski premier, który widział w ruchu robotniczym możliwą przeciwwagę dla liberałów.

Lassalle nie poprzestał na płomiennych hasłach. Dał robotnikom coś, czego wcześniej nie mieli: polityczny adres, nazwę, strukturę i poczucie, że nie są tylko tłem dla sporów elit. Jeździł po kraju, przemawiał na zebraniach, pisał odezwy i powtarzał, że robotnik nie ma już czekać, aż liberałowie łaskawie upomną się o jego prawa. Ma upomnieć się o nie sam. Jego program był prosty, ale w Prusach połowy XIX wieku brzmiał jak prowokacja: powszechne prawo wyborcze, własna reprezentacja polityczna i organizacje robotnicze wspierane przez państwo. 

Reklama

Lassalle był u szczytu kariery, gdy zakochał się w Helenie von Dönniges, córce bawarskiego dyplomaty. Jej rodzina uznała żydowskiego socjalistę za skandalicznego kandydata. Sprawa skończyła się pojedynkiem pod Genewą. 28 sierpnia 1864 roku naprzeciw Lassalle’a stanął nie ojciec Heleny, lecz jej narzeczony, Janko von Racowitza. Kula trafiła Lassalle’a w brzuch. Zmarł trzy dni później. Miał 39 lat.

Jego ciało wróciło do rodzinnego Wrocławia. Spoczywa na Starym Cmentarzu Żydowskim przy ul. Ślężnej.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/06/2026 08:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości