Stojąc w kolejce we wrocławskim Piwoszu z pewnością nie można się nudzić! Między półkami kryją się prawdziwe skarby: historyczne gazety (na czele z wrocławską „Iglicą” z 1986 roku donoszącą o katastrofie w Czarnobylu), rzadki telewizor Aida z lat 60., dawny taksometr oraz obraz Jokera namalowany na więziennym prześcieradle. Prawdziwym hitem są jednak sportowe trofea: piłka z podpisem Bartosza Kurka i... autograf samego Cristiano Ronaldo.
Gdy pan Paweł Dusza kilka lat temu przejmował lokal przy ul. Oleśnickiej, jego zewnętrzna część wyglądała fatalnie. Sytuacja wydawała się patowa – miasto nie kwapiło się do remontu zniszczonej elewacji. Wtedy z inicjatywą wyszła lokalna społeczność kibiców Śląska Wrocław, a pan Paweł, jako były sportowiec, szybko znalazł z nimi wspólny język.
Do właściciela przyszli chłopacy z grupy kibicowskiej z nietypową propozycją: skoro miasto nie chce, to oni sami wyremontują i pomalują fasadę. Po uzyskaniu zgody od wspólnoty mieszkaniowej, machina ruszyła.
– Najpierw na miejscu pojawili się nastolatkowie, którzy dokładnie zeskrobali i oczyścili te nasze zniszczone ściany. Następnie do akcji wkroczyło „dwóch Matejków”. To chłopaki, którzy na co dzień robią oprawy meczowe na stadionie Śląska. Wzięli w dłonie spreje i całkowicie z ręki, bez użycia jakichkolwiek szablonów, stworzyli ten niesamowity mural w barwach piłkarskiego Śląska. Cała ta akcja wzbudziła niemałą sensację! Policyjne radiowozy jeździły w lewo i prawo, a funkcjonariusze tylko patrzyli i zastanawiali się, co dokładnie dzieje się pod sklepem – opowiada właściciel sklepu.
Pan Paweł zadbał również o niepowtarzalny klimat wnętrza. Uznał, że w sklepie z taką tradycją (sam lokal funkcjonuje od przeszło 30 lat) stare przedmioty będą funkcjonować wręcz idealnie, dlatego przyniósł własne zbiory, tworząc przestrzeń przypominającą fascynujące skrzyżowanie muzeum PRL-u z izbą pamięci kibica.
Obok zabytkowych sprzętów, swoje honorowe miejsce znalazły tam bowiem unikalne sportowe pamiątki. Na półkach wprawne oko dostrzeże między innymi piłkę z autografem siatkarza Bartosza Kurka. Prawdziwym unikatem jest jednak podpis samego Cristiano Ronaldo. Jak trafił na wrocławski Ołbin? To kolejna niesamowita anegdota – cenny autograf udało się zdobyć dzięki członowi rodziny portugalskiego gwiazdora, którego pan Paweł miał okazję osobiście poznać podczas wakacji na Maderze.
Przyglądając się asortymentowi, klienci mogą podziwiać kolekcję starych kufli pochodzących z dawnych wrocławskich restauracji, stary taksometr z czasów PRL-u czy produkowany w latach 1967-1970 telewizor.
- To niezwykle rzadki egzemplarz, który u wielu starszych klientów wywołuje ogromne wzruszenie i przywołuje wspomnienia z młodości - opowiada właściciel.
Prawdziwą perłą, starszą nawet od wspomnianego telewizora, jest adapter z lat 50. Urządzenie wciąż posiada oryginalną igłę i specjalny otwór do chowania kabla. W towarzystwie płyt winylowych z lat 60. i 80. przypomina czasy, gdy muzyka z takich nośników była oknem na świat i główną atrakcją domowych prywatek, przełamującą monopol państwowego radia.
Wśród tych wszystkich pamiątek znajduje się jeszcze jeden artefakt, który od razu przyciąga wzrok. To obraz przedstawiający Jokera w barwach WKS Śląsk.
- Jego autorem jest kibic-artysta, który zrządzeniem losu trafił do miejsca odosobnienia. Nie mając dostępu do płótna, swoje dzieło namalował na zwykłym, więziennym prześcieradle. Różnymi, zawiłymi drogami ten obraz ostatecznie trafił tutaj, bo raczej nie nadaje się do powieszenia w domu nad łóżkiem - żartuje pan Paweł.
Kolekcja wciąż rośnie, a w lokalu regularnie pojawiają się nowe artefakty. Najnowszym nabytkiem właściciela jest zbiór starej prasy. Na tradycyjnym, czerwonym stojaku, zamiast przekąsek, klienci mogą dziś przeglądać historyczne egzemplarze gazet i czasopism.
Wśród udostępnionych tytułów znajdują się między innymi kultowe, satyryczne „Szpilki”, dawne wydania „Monitora” oraz wrocławski miesięcznik młodych „Iglica”. Szczególną uwagę przykuwa zachowany w świetnym stanie egzemplarz tego ostatniego z sierpnia 1986 roku, z mrożącym krew w żyłach nagłówkiem z tamtych lat: „Czarnobyl – miasto ciszy”. W przeciwieństwie do eksponatów w muzeum, z każde z tych dawnych wydań można swobodnie wziąć do ręki i poczytać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze