Choć prezydent Jacek Suryk na początku dyskusji o budżecie znów podkreślił swoją bezpartyjność i apelował o to, by o problemach miasta rozmawiać z pominięciem partyjnych sporów, odmówił odpowiedzi radnemu, bo nie podoba mu się „środowisko polityczne”, z którego ten się wywodzi.
Choć Jacek Sutryk lubi podkreślać swoją bezpartyjność i niezależność, to opozycja często zarzuca mu sprzyjanie interesom Koalicji Obywatelskiej, z list której został wybrany w 2018 rok. Było tak choćby przy okazji wyborów prezydenckich, w których prezydent Wrocławia jasno namawiał do głosowania najpierw na Małgorzatę Kidawę-Błońską, a później Rafała Trzaskowskiego , w którego wrocławskim wiecu brał udział.
Swoją deklarację bezpartyjności prezydent Wrocławia złożył ponownie podczas wystąpienia, w którym prezentował budżet Wrocławia na 2021 rok. Mówił w nim, że jest otwarty na dyskusję o pozyskiwaniu środków dla miasta nie tylko z politykami koalicji go popierającej, ale też radnymi opozycji.
– Dzisiaj nie jest ważna polityka, dzisiaj nie są ważne środowiska partyjne zasiadające w tej sali. To mówię, ja jako prezydent bezpartyjny. Jako prezydent, który jest gotowy współpracować z bardzo wieloma środowiskami. Jest tylko jeden warunek: cel musi być ten sam, tym celem musi być Wrocław, komfort i jakość życia mieszkańców naszego miasta. Ja tylko i wyłączenie będę o tym myślał, nie będę się kierował chłodną partyjną, polityczną kalkulacją – deklarował w swoim wystąpieniu Jacek Suryk.
Chwilę później odbyła się dyskusja, w której radni zadawali pytania o budżet na przyszły rok. Jednym z pytających był Robert Grzechnik, który do rady miejskiej dostał się z list Prawa i Sprawiedliwości, ale jest równocześnie członkiem wrocławskiego oddziału partii KORWiN (wcześniej Wolność).
Grzechnik, który do przygotowanego przez Sutryka budżetu złożył 11 indywidualnych poprawek, w takcie sesji tłumaczył, że wśród nich są m.in. 3 postulaty dotyczące budowy estakad na wrocławskich skrzyżowania, które były filarami programu kampanii prezydenckiej Michała Jarosa. W związku z tym, że był polityk Nowoczesnej (obecnie jest w PO) ostatecznie w 2018 roku zrezygnował ze startu w wyborach i przekazał poparcie obecnemu prezydentowi, radny dopytywał czy pomysły, które Jaros obiecał swoim wyborcom, mają szansę na realizację. Innym z pomysłów Grzechnika było zmniejszenie wydatków na komunikację społeczną i szybsza spłata zaciągniętych przez miasto kredytów, czy usunięcie z ul. Miłoszyckiej wysepek drogowych, które zdaniem radnego przyniosły więcej szkód niż pożytku.
W odpowiedzi usłyszał, że z reprezentantami jego środowiska politycznego prezydent nie zamierza dyskutować.
– Pewną dobrą praktyką powinno być, aby nie odnosić się do uwag reprezentanta środowiska, które tworzą pan Winnicki, Braun i Korwin-Mikke, który przypomnę, mówił: „że jak przeszastanie się kobiety molestować, to będą one miały dużo mniejsze, gorsze szanse w życiu”. Jeżeli pan, z takimi panami tworzy środowisko, to ja się do tego, co pan mówi, co do zasady nie będę odnosił – powiedział Jacek Sutryk.
Mimo wszystko prezydent zdecydował się skomentować jeden pomysł Grzechnika. Włodarz poradził radnemu, by zabierając głos w sprawie inwestycji na Miłoszyckiej, lepiej przeanalizował historii i dopytał o jej szczegóły. O reszcie propozycji prezydent faktycznie nie dyskutował, odniósł się za to do wcześniejszych postulatów radnego takich jak choćby likwidacja straży miejskiej, czy propozycje upłynniania ruchu samochodowego w centrum Wrocławia. – Pan słynie z takich populistycznych pomysłów – podsumował Sutryk.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze