Apelujemy do wszystkich mieszkańców powiatów wokół Wrocławia, aby w poniedziałek jadąc do miasta wybierali pociąg - ogłosili rolnicy, którzy od piątku blokują wjazdy do stolicy Dolnego Śląska. Na poniedziałek zapowiadają zaostrzenie protestów, w tym całkowitą blokadę Wschodniej Obwodnicy Wrocławia.
W poniedziałek od rana będą tu setki ciągników - usłyszeliśmy od rolników protestujących na rondzie Jerzego Popiełuszki na Wojnowie, przy wjeździe do Wrocławia ze wschodniej obwodnicy. - Zablokujemy wszystko od ronda w Kiełczówku do ronda w Łanach. Nie będzie tak jak w piątek, że kierowcy mogli powoli przejechać obwodnicą. Będzie nas tylu, że wszystko stanie - grożą. Blokada planowana jest także na skrzyżowaniu wschodniej obwodnicy z łącznikiem AOW w Długołęce i starą drogą krajową nr 8. Nie zniknie też blokada prowadzona od piątku na al. Jana III Sobieskiego na wysokości Psiego Pola.
Kulminacja protestów we Wrocławiu planowana jest na czwartek. Od godz. 10 do 15 rolnicy zamierzają jeździć traktorami w tę i z powrotem między biurem informacyjnym Parlamentu Europejskiego przy ul. Widok, a Dolnośląskim Urzędem Wojewódzkim. Trasa prowadz przez ul. Kazimierza Wielkiego, Plac Dominikański, Oławską i Plac Społeczny. Od godz. 10 do 17 ma trwać także stacjonarny protest przy ul. Widok. Czytaj więcej na ten temat - link
RAPORT DROGOWY NA ŻYWO - KLIKNIJ I ZOBACZ
- Ten tydzień będzie dla Wrocławia ciężki. Radzimy, by kierowcy chcący wjechać w poniedziałek do miasta wybrali pociągi - potwierdza w rozmowie z portalem TuWroclaw.com Dominik Nikody, rolnik z gminy Oleśnica, jeden ze współorganizatorów wrocławskich blokad.
- Mamy świadomość, że zdenerwujemy kierowców, ale wszyscy jedziemy na tym samym wózku. Walczymy nie tylko o siebie. Jeśli nasze postulaty nie zostaną spełnione, niedługo w Polsce nie będzie w ogóle produkcji zwierzęcej, a produkcja rolna będzie mocno ograniczona. A żywność podrożeje. Wyszliśmy na ulicę, abyście wy, z miasta mogli się zatrzymać i nas posłuchać - tłumaczy.
- Politycy próbują wykorzystywać nasze blokady, żeby promować siebie. A my się do polityki mieszać nie chcemy. Przegoniliśmy z blokady wrocławskiego starostę, który przed wyborami chciał sobie robić z nami zdjęcia, przeganiamy też polityków PiS-u, którzy chcą nas wykorzystywać w walce z Tuskiem. A to nie jest protest przeciw temu czy innemu rządowi. Jego adresatem są instytucje europejskie - podkreśla Nikody.
- Nam nie chodzi o wyższe dopłaty, jak sądzą niektórzy. Domagamy się odejścia od zielonego ładu, który pod pretekstem ekologii ogranicza produkcję roślinną i zwierzęcą. Chcemy też zakazu importu artykułów rolno-spożywczych z krajów trzecich, nie tylko z Ukrainy. Rozumiemy, że trwa tam wojna, ale nie jesteśmy w stanie konkurować z rolnictwem, w którym żywność produkowana jest w dużo niższych standardach i z wykorzystaniem zakazanych u nas środków, a przez jest dużo tańsza. Nie możemy pozwolić na zalanie nią całej Unii Europejskiej. Sprzeciwiamy się też ograniczeniu hodowli zwierząt. Tu znów Bruksela mówi o ekologii. Tymczasem to co my, rolnicy zabieramy przyrodzie, oddajemy z plusem. Dla przykładu, hektar buraka cukrowego daje środowisku więcej tlenu niż lasu młodnikowego - wylicza.
- Na każdej blokadzie rozdajemy kierowcom ulotki z naszymi postulatami. Chcemy, żeby ludzie zrozumieli, że protestujemy także dla nich - kończy Nikody.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze