W środę we wrocławskim sądzie Okręgowym zapadł prawomocny wyrok w sprawie 4 byłych policjantów, którzy brali udział w przeszukaniu na komisariacie, podczas którego zmarł 25-letni wówczas Igor Stachowiaka. Sąd drugiej instancji podtrzymał kary od 2 do 2,5 roku więzienia. Dodatkowo zasądził, że skazani nie będą mogli pracować w policji odpowiednio przez 6 i 8 lat.
Przypomnijmy, że przed Sądem Rejonowym Łukasz R. usłyszał wyrok 2,5 roku więzienia. Trzech pozostałych funkcjonariuszy, Adama W. , Pawła G. i Pawła P. , sąd skazał wówczas na dwa lata pozbawienia wolnośc i. Chodzi o sprawę z 2016 roku, kiedy to podczas przesłuchania na komisariacie policji przy ul. Trzemeskiej zmarł 25-letni wówczas Igor Stachowiak. Jak się później okazało, do śmierci młodego wrocławianina doszło po tym, jak jeden z funkcjonariuszy kilkukrotnie raził go prądem z paralizatora.
W środę Sąd Okręgowy we Wrocławiu, który rozpatrywał apelacje od wyroku złożone zarówno przez obrońców oskarżonych, jak i prokuraturę oraz pełnomocnika rodziny Stachowiaków, podtrzymał kary bezwzględnego więzienia dla byłych już policjantów. Dodatkowo Łukasz R. nie będzie mógł pracować jako policjant przez najbliższe 8 lat, a pozostali trzej skazani przez 6 lat.
– Sąd drugiej instancji częściowo zmienił opisy czynów przypisanych oskarżonym przez sąd rejonowy, z jednoczesnym pozostawieniem wymiaru kar pozbawienia wolności, które zostały orzeczone w niezmienionej wysokości, przy czym sad okręgowy orzekł ponadto środki w postaci zakazu wykonywania zawodu policjanta – tłumaczyła sędzia Dorota Nowińska.
– Oskarżeni poprzez sam fakt popełnienia przypisanych im przestępstw dowiedli, że nie mają ani kwalifikacji zawodowych, ani kwalifikacji moralnych do pełnienia zawodu policjanta – można było usłyszeć w uzasadnieniu odczytanym przez sędzię sprawozdawcę Małgorzatę Szyszko.
Sąd drugiej instancji dodatkowo usunął z wyroku zapis o częściowym naprawieniu szkody poprzez wypłacenie przez byłych policjantów odszkodowania ojcu Igora Stachowiaka. Jak tłumaczono w uzasadnieniu, nie było to możliwe ze względu na brak podstaw prawnych. – Roszczenie o zadośćuczynienie przechodzi na spadkobierców tylko wtedy, gdy zostało uznane na piśmie, albo gdy powództwo zostało wytoczone za życia poszkodowanego, co w niniejszej sprawie nie miało miejsca – tłumaczyła sędzia Szyszko.
Ojciec Igora po ogłoszeniu wyroku nie krył, że spodziewał się innego rozstrzygnięcia. – Nie mam wątpliwości, że gdyby mój syn nie spotkał na swojej drodze policjantów, to by żył. Walczyliśmy o trochę inny wyrok – mówił po wyjściu z sali Maciej Stachowiak , który był zaskoczony tym, że sąd uznał, że użycie tasera nie było bezpośrednią przyczyną śmierci mężczyzny.
Na razie nie wiadomo, czy pełnomocnicy rodziny zdecydują się dążyć do kasacji. – Nie zgadamy się ze stanowiskiem sądu co do braku związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy działaniem policjantów, a śmiercią Igora Stachowiaka – komentowała adwokat Maria Radziejowska , która konsekwentnie kwestionuje opinię biegłych z Łodzi, na której oparł się sąd.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze